No może tym razem mi sie uda, bo wczoraj napisałam do was 4 posty i każdy mi wcięło (może były za długie

), więc dałam spokój.
Anetka wcale Ci sie nie dziwię, że Ci sie nie chce do pracy. Mi po 7 latach opieki nad dziećmi nadal sie nie chce

Dobrze mi w domu i już! A Madzia ... aż mi wzdycha jak patrezę na te zdjęcia
Kalina tobie robota w rękach sie pali!!!
Żużaczku a jak tam Twoje dziala na allegro? coś sie sprzedało? Z witkiem wszystko sie dobrze skończy - udawanie, że wodniaka nie ma to chowanie głowy w piasek, sama wiesz doskonale. (Mateusz miał już 5 zabiegow pod narkozą i też zastanawiałam sieczy to konieczne, ale poprawa stanu nerek wskazuje, że tak).
Shoomna obie jesteście super dzielne dziewczyny!!!! wiem czasem człowiek ma dośc tej dzielności wolałby nie musiec byc taki dzielny! A co do karmienia - Małogosia ma juz 3 lata więc ten okres mamy juz za sobą

- to karmiło sie wszystko na stole i wokół.
Joasia oj to czasem masz pewnie dość tego siedzenia za biurkiem, co?
Agak tak jest jak trafi sie kilka infekcji poważnych pod ząd. Malgosia przez cztery miesiące dochodziła do siebie gorączkując i nie mając apetytu. A Patryk jak juz lepiej z kupami i to pewnie i lepiej zacznie jeść, bo brzuch zaczyna wracać do dobrej formy. Zobaczysz migiem wszystko nadgoni. NO cóż taką mamy rolę wszystkie - matki chorujących dzieci. Ale sie nie damy i przestaną nasze skarby chorować, a my przy tym nie zwarjujemy!!;-)