• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

KOLEŻANKI BIAŁOSTOCCZANKI

  • Starter tematu Starter tematu żużaczek
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
No hej.
Shoomnaa...twoje soczyste określenie drobiazgów nie wyczerpuje tematu.
Wiesz, cierpienie destabilizuje świat, odbiera nam siły, wprowadza chaos. Kiedy boli ząb czy coś innego nie w głowie nam układanie ikebany czy szydełkowanie frywolitek. Snuje sie człowiek rozczochrany, w piżamie, z obłędem w oczach...
Ale ja osobiście nigdy tak nie przykładałam wgi do wyglądu, porządków, jak wtedy, kiedy mi xle. Wtedy starannie ubieram sie, maluje, cale misterium. Sprzatam. Potrafię malować centymetr po centymetrze, uspokajając siebie, wracając do równowagi. Układam to, co udręka mi rozwala.
Kiedy Jonatan wegetowal mi w inkubatorze dzien po dniu bez żadnych odruchów, na podtrzymaniu , nie siedziałam z rozpaczą w oczach pod drzwiami.
Piekłam szarlotke, zajmowałam sie ogrodem. pieliłam astry. Pisalam wiersze.
Może nie każdy tak umie, ale mnie to pomagało.
Bardzo się cieszę, że piszesz z nami- i takie normalne, zyciowe tematy nic nie dysharmonizują.
Tak, Julitka jest chora. Ale zakochani całują się na ulicach, psy są wyprowadzane, trzeba zmienić pościel, upiec chleb...
Może to szostko brzmi, ale mowię z serca.
Mialam starszą siostre, która zmarła. Rok temu zmarla babcia, dwa lata temu dziadzius. Za miesiąc mojemu ojcu mają amputowac nogę- ma cukrzycową stopę, stracil czucie. Chcialabym, żeby nie. Ale byc może moje chcenie nic tu nie zmieni. Ale nie mam zalu do mamy, że śmieje sie oglądając Lokatorów. Cieszę się, że się smieje. To jakies zwycięstwo nad choroba, cierpieniem, powiedzieć mu- nie dam się, nie odbierzesz mi radości zycia, wrazliwości, odczuwania, godności.
Ja mam łzy w oczach widząc chore dziecko. Moim ogromnym pragnieniem jest, aby Julitka byla zdrowa. Modlimy się o nią z moimi chlopakami co wieczór. Ale chcialabym, żebys i ty się usmiechała, żebys poszła na randke, wzięła piekny slub w sukni z trenem i była szczęśliwa.
Mimo choroby Julitki.
Ściskam cie mocno, shoomnaa i nie miej mi za złe skarpetek i tej długiej przemowy.
:-)
 
ulubione siedzisko i Witka i psa...pogodzili sie jak widac.
ef9c2b271938868fmed.jpg
 
Oj Kalyna, Kalyna...
O tych pierdołach...
Chodziło mi o Żużaczka, a raczej o całą tą aferę która wyciąga po nią ręce. Po takich wiadomościach gadanie o pasiastych skarpetkach... Wydawało mi się że... No poprostu nie chciałam urazić Żużaczka...

Choroba Julitki...
Dla mnie jej nie ma na codzień. Ona jest tylko wtedy kiedy jesteśmy w szpitalu.

To nic że nie możemy wyjść teraz na dwór. I tak pogoda jest brzydka, wieje...
To nic że cały dzień jesteśmy same w domu...
Ale możemy się razem bawić, oglądac książeczki, mazać ołówkiem, uczyć się nowych słów...
Mogę siedzieć i patrzeć na nią jak śpi, jak się uśmiecha, jak się złości...

Choroby Julitki nie widać.
Przypomina mi o niej tylko podawanie lekarstw i badania moczu.

A skarpetki w paski uwielbiam. Najbardziej takie długie, do kolan i jeszcze trochę... Posiadam takowych 11 par.
 
A pewnie że jestem szczęśliwa.
Bo mam to wszystko co mam.
Julitkę...
Grzesia...
Mamę...
Trochę rodziny...
Was...
Alergię...
Mieszkanie na dziewiątym...
Czerwony portfel...
Kubek z aniołkiem...
...
...
...
 
Żużaczku, mam nadzieje, że powrót do spraw niechcianych za bardzo nie wytraci Cię ze spokojnego życia. Jesteś mądrą, utalentowaną kobietą, matką super chłopaków! Postaraj się nie mysleć za dużo sprawach z przeszłosci. Lepiej pomyśl o kolejnym projekcie decopage'u:-)
Shoomna, muszę Cię koniecznie usciskać. Ty to dzielna kobieta jesteś! MAsz rację. O chorobie mysleć, gdy TRZEBA. A starać się normalnie żyć. Wzruszyło mnie to, co napisałaś. Ważne sa uśmiechy, nowe słowa, obrazki...
My już po chrzcinach. Magda była grzeczniutka. Spała słodko cała uroczystosć. Co jakiś czas otwierała oczy, by sprawdzić, czy mama i tato jest i zasypiała z powrotem:-D Uroczystośc również udana. Z przygodami - były dosc częste i długie przerwy w dostawie prądu. Ale towarzystwo przednie bawiło się jak trzeba!

Teraz czekam na Was.:happy: Komu, komu, przesłać adres?
Gosik, zapraszam Cie koniecznie z Zosikiem. Mam trochę zabawek, nie będzie się nudziła, a Ty będziesz spokojniejsza i posiedzisz dłużej:tak:Jestem bardzo ciekawa, jak twój słodziak teraz na żywo wygląda!
Pozdrawiamy!
 
shomna własnie myślenie o np. pasiastych skerpetach pozwala mi zachowac ruwnowagę i moje decou w ktorym się zatapiam. I tk jak Ty, staram się dotrzegac te jasne strony zycia. nie widziec chmur, tylko to, że przeciez za nimi jest słoneczko.

dzis skończyłam rameczke na zamówienie w zjedliwych kolorkach...ale fajna:-D:-D. taka miała byc.

Anetka własnie wczoraj umawialysmy się z Gosikiem, że będziemy stały na twoim osiedlu i głosno krzyczały twe imię... czyli - obie adresik poprosimy:-)

a to jest ta rameczka pomaranczowa...
ae8d9a9691c31c33med.jpg
 
reklama
No to jestem w domu.
Wspaniale piszecie, wzruszyłam sie. Shoomna, tez cie ściskam. ]ja tez uwielbiam zakolanowki!
Co prawda mam nogi na beczce prostowane, ale mini nie nosze, tylko dlugie kiecki.
W zakolanowkach mi cieplo, a to najwazniejsze.A ja mam niebieski portfel!
ja tez chce adres!
Ramka piekna, jak reszta twoich dziel.:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry