Wstałam rano, bez kataru, co za szczęście. Za oknem słońce, na wierzbie pod kuchnią są bazie, a robotnicy kryją nam garaż. Korzystam z dobrodziejstw bycia w domu zamiast w pracy i leniu****ę...układam z małym puzzle, poiję kawwę, czytam, piszę...ach, ach....Dzięki Bogu za zwolnienie. Przez pierwsze dni było okropnie, ale już nic nie boli, kaszlę mniej, gorączki i kataru brak, normalnie cud! I jeszcze kilka dni w domu...Co tam. Nie my sle o dziesiątkach rzeczy do nadrobienia, pomyślę potem, jak Scarlett OHara ha ha.
Minia, witaj kochana złośliwa Pippilangstrum. Odzywaj się częściej, przydadzą nam się twoje złośliwostki ha ha. Małe Mi sa przydatne do absurdów świata.
Gosik, co gracie w filharmonii?
Żużaczku, co będzie na obrazkach?
Poranne słońce dla wszystkich chorych!