Aga, bardzo się cieszę, że już jesteście razem. :laugh:
Ja miałam wczoraj traumatyczne przeżycia. Mój mąż miał wczoraj wypadek, ale cudem jakimś nic mu się nie stało. Wjechał na niego jakiś pijak i wypchnął go z drogi. Wojtek koziołkował kilkanaście metrów, odbijał się od drzew, ale mimo to nic mu się nie stało. Niestety nasz pies tego nie przeżył, wypadł przez otwarte okno...
Maluch kompletnie skasowany, co akurat jest dla mnie bez żadnego znaczenia. Dziękuję Bogu, że ocalił mojego męża i opłakuję pieska. Dodam jeszcze, że zdarzyło się to na totalnym zadupiu, na polnej drodze, gdzie rzadko cokolwiek jeździ. Tak łatwo jest stracić życie. Dlatego cieszcie się dziewczyny każdym dniem i nie kłóćcie ze swoimi ukochanymi. Jak Wojtek wrócił do domu to nie mogłam wypuścić go z objęć. Mieliśmy dużo szczęścia, mogliśmy się już nigdy nie zobaczyć...