reklama

KOLEŻANKI BIAŁOSTOCCZANKI

  • Starter tematu Starter tematu żużaczek
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
hej z rana kochane babeczki. Tak sobie mysle o Tuśce... hihihi... nie ma jej i nie ma... może szalony chirurg z Warszawskiej przez pomylke ja do łózka przyszył? ;D A tak na powaznie, to pewnie tak sie w córcie zapatrzyła, ze o Bozym świecie zapomniała :angel:

Ja zaraz smigam do dentystki mojej kochanej. Wozę się z tym moim zębiskiem przez cała ciążę >:( bo zebrało mi sie na miesiąc przed zaciażeniem wymienic plabke w leczonym niegdys kanałowo - bo srebrna była. Potem moje Zuza zachorowała i nie przyjmowała, a potem okazało sie, ze jestem w ciazy i zabek został rozbabrany >:(. A baz RTG nie chce za bardzo na stałe wypełniac. No to sobie chodze co 2 miechy na wymiane tymczasowego wypełnienia a stałe załozy mi dopiero jak urodze i portrecik zabkowi będe mogła zrobic. Ech... zycie....
 
reklama
Hej. Nie pisałam długo..w piątek wybieram się do Lenczewskiego, żeby przedłuzyć zwolnienie i usg zrobic...zawiozę wyniki, takie sobie. Ostatnimi dniami pisałam świadectwa i arkusze oc en...kto nie wie, co to za przyjemność, niech się cieszy. Mój mały na wycieczce w warszawie, jeszcze mniejszy w przedszkolu, mążuś w pracy..teściowa poszła gdzieś...hura, dom mój. Zrobiłam sobie truskawek ze smietaną i idę na taras. Czytam Pratchetta "Wyprawa czarownic" i relaksuje się. Każdy, kto mnie widzi woła radośnie- o, już widać- a mnie krępuje to brzuszysko...Co robić, trzeba przyzwyczaić się. Aga, współczuje takiej siostry zołzowatej. Ja mam dwie, nie powiem, różne numery potrafią odstawić, ale aż takie to nie. Cieszę się, że mąż twój w domu- ja za swoim tak patologicznie szaleję, że nie mogę się doczekać, kiedy na obiad przyjdzie..i jakby tu powiedzieć...nie wiem, czy to ciąża tak działa, ale ciagle mam na niego ochotę... ;Dgorzej z mozliwościami.Buziaki dla was. Jakiś czas temu zrobiłam stronkę w internecie z ulubionymi wierszami...jak chcecie się porelaksować to daję link http://republika.pl/piekno_poezji/
 
kalina no... nareszcie spotkałam kogos kto tez czyta Pratchetta!! Wiekszosc moich znajomych puka się w czolo po pierwszej stronie a ja za nim szaleję. Kupuje wszytsko co tylko wydadzą i kompletuję tego czego jeszcze nie mam.
 
A czego jeszcze nie masz? Moje ulubione to Ciekawe czasy i Panowie i damy. Czytam cyklicznie, co jakiś czas, żeby sie posmiać. Muzyka duszy tez niezła.Smakowite sa te kulturowe dygresje, nawiązania do Presleya itd. Osobiście wolę s-f, ale fantasy w wydaniu Pratchetta odpowiada mi, bo nie jest serio..chociaż na studiach pisałam prace roczną z konwersatorium o basniach na temat: Rycerz i miecz w literaturze średniowiecznej i w fantasy XX wieku...z odwołaniami do smoków :laugh:
 
z moich ulubionych to własnie"Ciekawe czasy" i "Zbrojni" Osatatnia tez jest swietna "Bogowie, honor, Ankh Morpork" a najbardziej zaskoczyła mnie ksiązka pt 'Ruchome obrazki". Cud gorzkiej satyry!!
Wychowywalam sie na ksiazkach s-f, potem doszły fantasy. Ojciec do poduszki czytał mi "Bajki robotów" Lema a przy lekturze "Astronautów" (w wieku ok 11 lat) dostalam temperatury z emocji :D
"Non stop" i "Dzien Tryfidów" obowiazkowo do dzisiaj :D co pare miesiecy.
Jesli chciała bys posmakowac czegos jak czekoladka Lintzza to polecam "Koncert nieskończonosci" Grega Bear'a. Cos niesamowitego!
 
No, to udało mi sie Boguche sprzedac na dwa tygodnie dla tesciów. Pojada z nim do Władysławowa ;D ;D . Własnie tesciowa dzwoniła, ze zarezerwowała pokój w pensjonacie. Fajnie im :-[. Ja się w tym roku nigdzie nie ruszę :-[ :-[ A nawet mój męzul będzie miał mini wakacje bo w polowie lipca maja szkolenie w augustowie czyli 3 dni imprezki :laugh:
 
cześc dziewczyny a ja własnie po kilku dobrych tygodniach na zwolnieniu wróciłam do pracy. Dobrze ze już w Białymstoku a nie 60 km od domu. Jednak praca na miejscu to duża zaleta. Najwazniejsze, że daję radę chodzic do tej pracy. Najlepsze miesiace przede mną. Juz nie wymiotuję i mam wrażenie że jestem silniejsza. Chyba bez stresu mogę wybrac się do dentysty. I to na razie tyle. Całe szczęscie że są komórki i możemy sie cały czas łaczyć z naszymi męzami. hej.
 
Hej z rana! Dzis w naszym domku wmurowuja kamień węgielny ;D. Wczoraj mielismy wieczorem "akcje telefon" bo nie wiedzielismy, co sie do takiej skrzyneczki wkłada? W koncu zadzwonilam do przyjaciela rodziny Ojca Benedykta, Werbisty z Kleosina i on nam powiedział co i jak. Więc do kufereczka po moim zaręczynowym pierscionku włozyliśmy: różaniec, chleb Św. Agaty, 2 medaliki i jeszcze z sentymantu grosik z tych pieniążków co nam na slubie sypneli. :D
 
no to dopadła mnie kolejna atrakcja ostatnich tygodni ciazy - jadlam sobie spokojnie sniadanko a tu naraz myslalam ze za sekunde pawia puszcze - to maly wbił mi się nogami w zołądek
extra uczucie, normalnie cofka na maxa
odetchnelam głeboko i jakos kanapeczka sie zatrzymała ;D

Chyba mnie w tej ciązy fuul servis nie ominie >:(
 
reklama
Znam tą czekoladkę Lintza, Żużaczku. A skąd masz Dzień tryfidów? Ja kiedys wyszperałam u stryja, ale to w latach 70 wydawane. Tej najnowszek Pratchetta nie czytałam, zaraz poszukam w internecie. Ja osobiście z lema najlepiej kojarzę Powrót z gwiazd- może dlatego, że lubię silnych, dużych mężczyzn o szlachetnych charakterach i ze skomplikowaną psychiką oraz systemem wartości ;) Dlatego lubie też Peteckiego, choć to raczej poziom nastolatek, ale Messier 13, Strefy zerowe i inne pasuja mi przez tych gwiezdnych Old Shatterhandów. Kochałam się w Old Shatterhandzie. Za jednego wyszłam za mąż- mój mąz jest taki własnie- wielki, silny, prawy, facet w 100 %. Wszystko potrafi, na wszystkim jeździ( nawet patent sternika ma) mało mówi i uwielbia swoją małą żonę ( mam 150 cm, a on 190)
Co do dzidzi- też mnie kopie, na razie subtelnie. Dzis gotuje młodą kapustkę. Plan na resztę dnia- wtlegiwać sie na tarasie i czytać Pratchetta. Duuuuzo truskawek ze smietaną w sprayu. Moja koleżanka z pracy własnie urodziła- z przebojami, bo w państwowym szpitalu. Tym razem w Hajnówce. Wody odeszły w domu, pojechała rodzić, trzymali ją kilkanaście godziń, bo remont, łóżko operacyjne zajęte przez inną, zamiast erka odesłać do Białegostoku ledwie żywą zoperowali po ilus tam. Małą zarazono gronkowcem przy okazji i wmawiaja , że to wina mamusi. Fajnie, co? >:(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry