U mnie w 6 tygodniu stwierdzono ciążę ale bez czynności serca. Dostałam skierowanie do szpitala bo plamiłam już od 8 dni. W szpitalu ponowne usg i potwierdzenie diagnozy. Rano dostałam cytotec dopochwowo na wywołanie skurczy ale nie działał więc przeszłam łyżeczkowanie i tego samego dnia wróciłam do domu. Następny dzień czułam się bardzo dobrze, myślałam nawet o powrocie do pracy. Niestety w nocy zaczęła się gorączka i dreszcze. Szukałam pomocy w szpitalu i przychodni ginekologicznej. W końcu gdy temperatura podeszła do 38,6 na wieczór poszłam na izbę przyjęć i od tego momentu leżę znowu na oddziale. Pobrano mi krew i mocz. Miałam ponowne usg i badanie palpacyjne. Dostalam kroplowki z paracetamolem i antybiotyk, diclofenak w czopku i jakąs kapsulke ale nie znam nazwy. CRP 60. Następnego dnia w szpitalu czułam się lepiej, w ciągu dnia miałam już normalna temperaturę. Niestety w nocy nie mogłam spać, serce mi wali, bolą mnie zatoki i ogolnie glowa, wróciła podwyższona temperatura 37,2. Ciągle co jakiś czas zalewa mnie pot. Teraz jest sobota i nie zrobią mi żadnych badań do poniedziałku. Nie wiem co mam o tym myśleć już. Czy ktoś miał podobnie? Jak to się skończyło? Odkąd dostaje antybiotyk trochę więcej krwawie.