reklama

Kto po in vitro?

no niestety nie udało się... :wściekła/y: normalnie załamać się można tyle kłucia, stresu a tu nic masakra. Okresu jeszcze nie mam ale pewnie niedługo przyjdzie. kolejną próbę podejmę dopiero po nowym roku ze względu na brak wolnych dni w pracy
 
reklama
Upsa cholera no!!! Przykro mi bardzo, ściskam mocno!!!

A nie może Ci dac lekarz L4 żebyś mogła wcześniej podejść? Ja całą stymulacje az do transferu byłam na L4. Może pogadaj z lekarzem?
 
danii dzięki. Niestety passa nie została przeze mnie przerwana ale może dorocicy się uda.
No jak ja bym przyniosła zwolnienie z kliniki leczenia niepłodności to bym dopiero była na językach w biurze i pewnie pół miasta by wiedziało. Wiesz danii ja mieszkam w małej mieścince i to jest zbyt ryzykowne. Nikomu nic nie mówiliśmy o in vitro.

Dorocica dawaj znak jak u Ciebie???
 
Dzięki dziewczyny.
Wszystko sobie przemyślałam i doszłam do wniosku, że napewno się nie poddam i na bank będę walczyć dalej ale chyba zmienię klinikę. Pozdrawiam
 
hej dziewczyny
upsa strasznie mi przykro ,tulę mocno...i pamiętaj ,że to nie jest koniec świata jeszcze będziesz cieszyć się z dzieciątka
Magdalena ja też tym razem luzem podchodzę ,wszystko robię w domu i w pracy i nie mam podejścia jak w marcu,gorączki ;-) masz rację po 7 latach starań i braku dzieci przyzwyczaja się do dobroci ;-)
pozdrawiam wszystkie dziewczyny....
 
mam pytanie, juz trzeci raz robie zastrzyki i do tej pory mi nic nie dolegało. Ale tym razem wyskoczyły mi czerwone krostki w tych miejscach co sie kłóję i w dodatku bardzo swendzą. Przemywam cały czas, i zawsze wycieram przed i po, chusteczkami i smaruje kremem antyseptycznym ale nie znikaja. macie jakiś sposób ? najgorsze to sfendzenie:)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry