Jak tak was czytam to coraz bardziej wydaje mi sie, że u nas ta ciaza to CUD!! Mnie nikt nie badał progesteronu ani przed ani po transferze ani w ogóle zadnych badań krwi aż do 12tc. Progesteronu mi nie chcieli dać, bo ich zdaniem w niczym nie pomaga. W 12 tc wyszła mi anemia i nie dostałam zadnych leków, nie sprawdzają czy mam jakiekolwiek infekcje (sama sobie sprawdzam testem na bakterie, ktory oczywiscie nie wszystko wykrywa), nie sprawdzają szyjki ani nie robią testu na glukozę (chyba że cos w moczu wyjdzie nie tak, ale jeśli w rodzinie nie ma cukrzyków to nie robi sie glukozy). Wizyt miałam do tej pory kilka - średnio co 6-8 tygodni, pod koniec będę mieć co 3 tyg. Mocz miałam raz czy dwa sprawdzany. Dziwie sie, że nie zeswirowałam, bo jak tak pomyśle to ta moja ciąża jest traktowana jak coś tak naturalnie normalnego jakbym co roku to przechodziła.
Co do basenu to ja też sie troche obawiałam, ale chodze raz w tygodniu. Bardzo mi pomaga i ma naprawdę sporo plusów. W UK basen dla ciężarnych jest za darmo, żeby zachęcić kobiety do aktywności fizycznej. Pytałam kilka razy lekarzy i przy zachowaniu odpowiedniej higieny (dokładne umycie sie po basenie, ja do tego biore probiotyki, nie chodze boso na basenie tylko pływam w butach kąpielowych) basen jest bezpieczny. Nawet są prowadzone specjalne zajęcia dla ciężarnych w basenie, na ktore tez sie wybiorę.
Kąpiel też biore bardzo czesto, bo pomaga mi na jakiekolwiek bóle brzucha czy pleców, kąpie sie w soli morskiej, która relaksuje ciało. Jedynie uważam żeby woda nie była za gorąca.