Aisha tak mi przykro...było tak blisko...brakuje słów...nawet nie wiem co mam napisać...jak cię pocieszyć...nie poddawaj się
Kurcze ja nie udzielam sie na forum ale jak pisałam wyżej czytam prawie codziennie...więc Was troszkę znam...ta sytuacja z Aishą troszkę mnie przybiła...cholera jakie to wszystko jest niesprawiedliwe...
byłam dzisiaj w klinice transfer mam w środę, wszystkie wyniki są oki, cieszyłam się bardzo ale jak przeczytałam o Aishy , kurczę nigdy nie ma pewności, my nie mamy właściwie prawie na nic wpływu ... tak sobie myślę że my musimy być naprawdę bardzo silne i zdetermiowane, żeby przez to wszystko przejść...