Kiciabp - gratuluje :-)
Widzę kolejna pracoholiczka ;-) Ja jedyny dzień jaki wzięłam wolny to punkcja. Transfer wyszedł w sobotę, a w poniedziałek byłam normalnie w pracy. Z resztą pracuje do dziś (tzn do piątku), chociaż brzuch coraz większy i kręgosłup dokucza. Ja jestem osobą aktywną i jakoś łatwiej mi czas płynie jak mam coś do zrobienia. jeśli chodzi o kawę, to po transferze piłam słabą (1/3 kawy) z mlekiem, potem zmieniłam na inkę z mlekiem, gdzieś w 6 tygodniu przeszła mi kompletnie ochota na kawę, a teraz zdarza mi się wypić słabiutką z mlekiem. Z tego co mi gin radził, to po transferze nie ma co za bardzo zmieniać trybu życia - natura sama decyduje. Tak naprawdę nie ma dowodów, że leżenie plackiem jest skuteczniejsze od chodzenia do pracy. Tylko tu duże znaczenie ma psychika - jeśli nastawimy się, że dzięki zwolnieniu się uda - jest większa szansa :-) takie placebo.
Kochane dzielne invitrówki - zaciskamy kciuki, stepujemy i odprawiamy czary-mary za powodzenie waszych transferków. A Zuzia i Maciek ślą wiruski ciążowe:-)