reklama

Kto po in vitro?

reklama
Ja u nich jestem. Co chcesz wiedziec? Mam procedurę z.adopcja komórek dawczyni koszt 21 tysi. Lekarze nie uznają l4 po transferze, dają mało lekow i nie wierza w immunologie.
Kurczę dziwne .. ja byłam w invi.med gdy.nia i po 2 nieudanych transferach dr sama zaleciła przebadanie immunologi. Co akurat u mnie było strzałem w 10. Z L4 nigdy nie miałam problemów, leki też zmieniali, dodawali. Ogólnie mam dobre zdanie ;)
Niby ta sama klinika a inne „procedury”
 
Bardziej miałam na myśli klinikę w jakiej się leczysz. Rozumiem że to pierwsze podejście. Napisz coś więcej tutaj o sobie, znaczy z jakiego powodu in vitro. No i rozgosc się na forum.
Klinika Antrum. Oj moja historia jest długa. Mam 32l w 2010 r zdiagnozowani pierwszego ogromnego guza przez przypadek bo poszlam sobie na cytologię. Na cito operacja niestety nie udało się uratować jajnika został wycięty. To był dla mnie koszmar. Caly czas oczywiście przez 10 lat kontrole co pol roku. W lutym 2019 roku pojechalam do lekarza żeby przygotować się do ciąży diagnoza kokejny guz na jajniku który był jedyny. Wyszłam zapłakana od lekarza zaczęło się chodzenie od lekarza do lekarza jedni guza nie widzieli drudzy chcieli leczyc farmakologicznie. Az w końcu za 5 razem prafiłam na cudownego lekarza zrobił w ciągu 2 tyg operację tak ze nawet nie było widać ze mislam guza na jajniku. Od września zaczęły się starania niestety bezskuteczne. Okazało się ze M ma słabe wyniki nasienia i tak skierowano nasz na in vitro.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry