reklama

Kto po in vitro?

No właśnie. Człowiek tyle walczył i cieszy się, ale.z tyłu głowy zostaje swoje myśli krążą.
U nas w rodzinie zaraz wieści się rozniosą. Taka to plotkarska rodzina. A moja ciąża po tylu latach to wiadomo prawdziwa sensacja ;)
W rodzinie mojego meza, tesciowa zadbala o przeplyw informacji ;) moi rodzice bardziej powsciagliwi i tez nie chca zapeszac wiec nie rozpowiadaja. Mama powiedziala, ze będzie sie chwalic jak sie urodzi.
 
reklama
U mnie mąż w pierwszych godzinach po porodzie w szpitalu wszystko robił bo ja nie żyłam po cesarce. Podawał mi tylko do karmienia. Wiec pierwsze przewijanie i przebieranie on zaliczał przez większość czasu. Wiktor wszystko zasikiwal, uszykowane czyste i suche tez - sikawka działała na pełnych obrotach jak wąż ogrodowy bez wspomagania 😂😂
Także ja dopiero w domu miałam swoje pierwsze razy.
Taka pomoc w szpitalu jest nieoceniona. Ja niestety byłam sama z dziećmi bo cholerny covid 😤
 
Taka pomoc w szpitalu jest nieoceniona. Ja niestety byłam sama z dziećmi bo cholerny covid 😤
Na szczęście w Holandii nigdy nie było zakazu, mąż normalnie spał obok mnie na rozkładanej sofie/fotelu przez tydzień, jeździł tylko do domu się kąpać i wracał. Po 2 dobach kiedy już mogłam jako tako wstać opiekowalismy się na zmianę raz on raz ja do tego położne bo po 3 dobie leżeliśmy na innym oddziale - mały miał żółtaczkę. Do tego miałam wsparcie psychologiczne po cesarce. No meza nie mogło zabraknąć wtedy…. Wręcz zalecane było żeby był ze mną.
 
U mnie mąż w pierwszych godzinach po porodzie w szpitalu wszystko robił bo ja nie żyłam po cesarce. Podawał mi tylko do karmienia. Wiec pierwsze przewijanie i przebieranie on zaliczał przez większość czasu. Wiktor wszystko zasikiwal, uszykowane czyste i suche tez - sikawka działała na pełnych obrotach jak wąż ogrodowy bez wspomagania 😂😂
Także ja dopiero w domu miałam swoje pierwsze razy.
Ja też miałam cc, dostałam dziecko na drugi dzień rano, tzn po cięciu przynosili mi go dwa albo trzy razy (niestety urywał mi się film na przeciwbólowych, więc nie wszystko pamiętam) i wtedy przeżyłam ten pierwszy szok. Nikt mi przy dziecku ani z kp nie pomógł, a męża nie było, bo pandemia i zamknięte wrota oddziału 🙈 Mój syn też Wiktor 😊
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry