Fusun - super, że malutka jest zdrowa, chociaż jedno zmartwienie (chyba największe) z głowy! :-)
kate_p7 - powiem Ci, że ja jeszcze 2 tygodnie temu świrowałam i chciałam wrócić do pracy... ale zaczęłam rozmawiać z szefem i jak usłyszałam co się dzieje po moim "odejściu" to sie za głowę złapałam. Wiem, że jakbym wróciła to by mnie zawalili pod sufit, szczególnie, że teraz audyt jest... Postanowiłam więc cieszyć się z chwili "wolności" i spokoju, bo to ostatni raz przed emeryturą gdzie mogę się tak pobyczyć.
Mój szef wraz z osobą, która będzie mnie zastępować, byli u mnie i moja zastępczyni jeszcze będzie mnie nawiedzać, bo moje obowiązki są skomplikowane i obszerne, więc zejdzie się zanim to ogarnie. A jak na razie dzwonią do mnie z problemami i proszę o konsultację, więc czasem jeszcze styczność z pracą mam... Zresztą ja sie tak męczę teraz - zrobię jedną rzecz i już muszę odpocząć - nie wyobrażam sobie na tak pełnych obrotach znów funkcjonować w tym stanie... zajechałabym się. Korpo nie ma serca ani sentymentów...
A o brzuch się nie bój, bo zaraz Ci taka piłka wyskoczy, że ani ogolić się porządnie, ani zawiązać butów nie będziesz mogła... nie mówiąc o sapaniu przy wstawaniu z kanapy
Kurcze zazdroszczę Wam, że macie taką pewność co do zdrowia swoich dzieci, po tym teście Nifty... :-( Ja mam jakąś paranoję, że cos jest nie tak... a kasy nie mam żeby ot tak wydać 2500zł... in vitro pochłonęło praktycznie wszystko... niby refundowane, a jednak parę tysi poszło...