reklama

Kto po in vitro?

reklama
Niestety mąż Bsnaszwskiej już taki nie jest. Mój mąż chodził do niego bo on jest ginekolog-andfolog. Wszystko trzeba z niego wyciągać. Jak się sam pacjent nie zapyta to się nie dowie.
 
Najki. zalecil mi badania ale czytam,ze to glownie cos z porionieniami-mialas robione?-ATIII, BIALKO S i C i mutacja
MTHfR, m.Leiden,m .genu protombiny
Pomyslalam,ze moze Ci sie przyda.
buziaki
Monia dziękuję Kochana:* jak najbardziej diagnozuj się i szukaj przyczyny! Widać, że doktorek drąży i chce pomóc...
Miałam mutacje MTHFR, Leiden i wiele innych zleconych przez Karole + kariotypy i wszystko było OK...
Nie wiem z kolei, co to ATIII i Białko S i C...muszę chyba dopytać.
A co do migdałów i kaszlu...to może kaszlu nie mam, ale gardło pobolewa mnie często. Nawet dostałam skierowanie od internisty na wymaz, ale jakoś jeszcze się nie wybrałam...:sorry: Chyba najwyższy czas.
 
Jejku ile mi zajęło żeby sie zalogować!!!

Właśnie miałam pisać że jestem 3dpt i czuje bóle jak na @. Widzę że dużo z was tak miało a mimo to są w ciąży, czyli jest jakas nadzieja...mi kazali przyjść na betę 8dpt.
 
Banaszewski faktycznie mało mówi ;) mój maz tez do niego chodzi, przedtem chodzil do takiej kobietki, ale nie pamietam jak się nazywała i ona nas ciagle na inseminacje namawiała. A Banaszewski stwierdził od razu, ze kilka cudów i historii ludzkości już było, ale w jego oczach najlepiej zadziałać z In Vitro, bo reszta to wyrzucenie pieniędzy w błoto. Daliśmy sobie rok. Pani docent zrobiła mi komplet badań oczywiście na NF nieodpłatnie. W miedzy czasie przeszliśmy jeszcze raka piersi mojej mamy, którym ja niestety tez genetycznie jestem obciążona i tak zrobiło się 2,5 roku zamiast roku ;) i znów komplet badań na oddziale ;). W listopadzie padła decyzja. Nie czekamy na program. Walczymy. Cudom trzeba pomagać.
Co do Serdynskiej spotkałam ostatnio na oddziale 2 dziewczyny, które do owej Pani chodziły. Jednej z potężna, operacyjna endometrioza zafundowała 19 inseminacji ;), druga miała u niej ciąże pozamaciczna i rok po zabiegu okazało się ze zostali jeszcze sporo "zgnilizny" w jamie brzucha i macicy po owej Pani, która wysłała te dziewczynę na In Vitro do Jedrzejczaka. Zupełnie przypadkiem podobno wszystko wyszło na jaw, bo nie przyszedł on na usg i Banaszewska ja wzięła, żeby nie musiał czekać, aż on wróci z niewiadomo skąd ;)... I się okazało, ze nie In Vitro tylko najpierw operacja ratowania tego co zostało. Rok rekonwalescencji i dopiero In Vitro ;).
 
czesc wszystkim,
jestem stara forumowiczka i in vitro mialam w 2009 a wiec wieki temu, chce podzielic sie moja historia bo sama goraczkowo szukalam w necie zeby cos dla siebie pocieszajacego wyszukac i podtrzymac podupadajaca nadzieje na jakistam cud
staralismy sie o dziecko b.dlugo bo ok 6 lat, lekarze nas zlewali bo pomimo ponad trzydziestki na karku powtarzali ze jeszcze jest czas no i potem sie zaczely iui -6 razy i nic, dodam ze NIGDY nie bylam naturalnie w ciazy a antykoncepje stosowalismy raczej pro natura :), znosze porazki dobrze-praca zwiazana z wyjazdami to ulatwia-jak nie to nastepny projekt i tyle, no i u mnie wszystko ok-laparo i histero mialam, owulacja itp itd ok, jestem szczupla, jem zdrowo, ale lubie tez poszalec :), stary nie pije nie pali, armia zaleznie od stresu w pracy i nadwagi lub jej braku raz nieciekawie albo normalnie-jednak mozna na to wplynac, tak czy inaczej 2009-mam 38 lat- in vitro (mieszkam w niemczech ale robilam w czechach) -24 oocyty bez hiperki, zaplodnilo sie ok 15 i do blastek dotrwalo 8, 1 transfer-2 zarodki ciaza biochemiczna, potem crio -2 zarodki tez dobrej klasy i klapa, i na wiosne w maju-crio znow 2 zarodki i sukces, 2011 urodzilam synka-normalna ciaza bez atrakcji, jedynie cesarka bo kloc mi wielki urosl i nie chcial wylezc :), potem juz mysli o crio bo 2 zarodki czekaly, wiec staralam sie nie starac naturalnie bo co z zarodkami ? i tego bardzo zaluje bo kto przepraszam zachodzi z jednej stymulacji kilka razy-absolutne wyjatki a przeciez wiadomo ze pociazy najlatwiej zaciazyc no nic, ok 1,5 roku po porodzie mialam crio-i tu kolejny blad -mialam szczepionke na zapalenie opon bo u nas szaleja kleszcze miesiac przed transferem i nikt nie zapytal mnie o taki "drobiazg" a sama glupia nie pomyslalam, cos tam sie zagniezdzilo ale na krotko...potem kolejne-ostatnie crio i koniec, moj stary jedynak wiec jemu to rybka wiec zostalam sama -nadal przekonana ze MUSZE cos wykombinowac, kasa niby jest jak sie zaoszczedzi ale stary raczej niechetnie w tym kierunku, poza tym obudzila mu sie wiara i ze co jak bedzie za duzo zarodkow itp itd a poza tym ja juz z czterdziecha na karku...i tak latka lecialy, a ja pilnowalam owulacji-raz lepiej raz gorzej ale staralam sie "zmusic" chlopa do akcji na czas-dodatkowo kupilam mu tabletki maca i bral orthomol fertil plus-ale czy bral czy nie tego nie wiem -bo klamal :), a ja z przyzwyczajenia bralam ten moj oeparol, kwas foliowy no i lubie biegac wiec to tez, jakos to moje samotne staranie stalo sie czescia mojego zycia i podchodzilam do tego bez specjalnych emocji-poza wsciekloscia ze znow okres lub na starego ze mu sie nie chce...tak czy inaczej skonczylam 43 lata, klotnie nadal wszczynalam o rodzenstwo-tym bardziej ze junior naciskal tez, nie mam wsparcia w rodzinie ale akceptacje, tesciowa okropna bo zwyczajnie glupia baba a mama wymagajaca-jak cos chcesz to walcz, no wiec raczej bez pomocy ale bez negacji, w zeszlym roku zaczelam oddawac krew i na wiosne przypadal moj 2 termin oddania, wypadal jakos kolo okresu wiec sie zastanawialam czy dam rade, okres opoznil sie o 2 dni i wygooglowalam ze lepiej zrobic sobie jednak test ciazowy-hahahah JA i test ciazowy!!! no ale nic kupilam jakistam w rosmanie i zrobilam popoludni-a tu dwie krechy :O, szczerze mowiac beznamietnie odlozylam, pojechalam do apteki i kupilam taki mega czoly, i zrobilam pod wieczor-znow to samo, do stacji krwiodawstwa juz nie poszlam i pomimo gadatliwosci-widac po tym poscie ;P, zaniemowilam na 2 dni-potem byl dzien ojca wiec pomyslalam ze moze powiem staremu...ale ja? 43 lata -jak ????? no to kolejne testy i to samo a raczej mocniejsze krechy, no to podzielilam sie ze starym a on na to-jak to udzwigniemy finansowo???? :O-potem przeszlo tornado-zrownalam z ziemia!!!
pisze to dla was nie po to zeby sie pochwalic, lubilam zawsze to forum, poznalam tu mega babki i duzo mi pomoglo wiec moze komus to da ta iskierke nadzieji i wole walki, bo ja rycze ale potem sie wsciekam i rzadam od zycia, tak juz mam raczej furia zamiast zalamki-moze to dobrze...wiec nie jest tak ze mamy nad czyms kontrole, to jest loteria, jednak warto o siebie zadbac, psychiczny relaks to bzdura i to ze ciaza to jak sie wyluzujesz-ja jestem MEGA wyluzowana w swoim wariactwie :), zwyczajnie trzeba sie skupic na sobie i wierzyc w siebie, wiem ze sa dziewczyny, ktore maja rozne choroby-czasami sobie ich zyczylam bo ja jestem tzw nieplodnosc idiopatyczna-czyli lekarz G...wie co mi jest!!! zgrabne okreslenie, nie wiem co zaskoczylo ze taka stara krowa nagle jest w ciazy a 10 lat temu nic...jezeli ktos szuka jak ja zaczepienia to zapraszam na priwa, moge dopisac co tam jeszcze robilam-np po owulacji tej udanej uprawialam sprinty i ze wzgledu na zakwasy w nogach bralam duzo magnezu i witamine D3 bo w zimie zawsze biore zeby trzymac pion :)
trzymam za wszystkie baby kciuki-teraz wierze ze kazda z nas ma gdzies ten cholerny guzik, swoj moment, swoje 5 minut, jestesmy w tym same i nawet nasi panowie nie sa w stanie pojac co sie dzieje-pomimo checi, trzymajcie sie, glowy do gory, nie dajcie sie ani glupocie ludzkiej ani sektom religijnym i politycznym, wierze ze zawsze jest wyjscie i mozna sobie pomoc
swiatecznie i zza krzaka pozdrawiam cale forum in vitrowe i przesylam moc
wasza
hope 71
 
reklama
Hess trzymam kciuki za bardzo dobre wieści trzymam z całych sił kciuki&&& Hope witaj szalono kobitko ;) gratuluję z całego serducha ☺ chyba w 2013 byłyśmy razem na jednym wątku tak mi się kojarzy twój nick miło cie znów usłyszeć ☺☺Jesteś taką naszą motywacją.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry