• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Kto po in vitro?

reklama
Ja wracam po rodzeństwo. Niby jestem już spelniona. Wywalczyłam swoje, aaaaale to nie znaczy, że i ja się nie stresuje, martwię, nie przeżywam po nocach.

Tak jak koleżanka wyżej napisała. Z niepłodności nie da się wyleczyć i w głowie siedzi. Blizna jest zaklejona, ale jak się wraca do tego wszystkiego to ponownie się sączy.

Wracam i czuję to samo jak na początku walki. Gówni*ne uczucie.
dobrze ze to piszecie dziewczyny; warto sie dzielić odczuciami też po. Bo wiele z nas tutaj jest po prostu absolutnie zafiksowanych na temacie, że życie inne nie istnieje - dobrze o tym wiem. Ale faktem jest, że na tyle porani nas życiowo ta walka, że może się coś innego posypać, nawet jak się uda wygrać dziecko. Choć mam takie poczucie w sobie, że jednak największa walka jest o to pierwsze dziecko (może się mylę, to takie moje wewnętrzne poczucie). Jeśli wszystko będzie dobrze u mnie to i tak będę chciała jeszcze spróbować mieć drugie, ale już nie pozwolę sobie chyba na większy wysiłek niż transfer tego, co jest dostepne obecnie. Może za rok,dwa odszczekam te słowa; ale tak jakoś czuję, że jednak chodzi o posmakowanie tego macierzyństwa.

@fredka84 rozumiem Cię doskonale, że teraz chcesz się wyciszyć. nie ma co więcej pisać. jak będziesz gotowa to nam powiesz. 😘
 
Jak byłam na stole z rozciętym brzuchem to lekarz zobaczył coś tam w endometrium i tylko krzyknął do asystentki nie dotykaj bo będzie krwotok a za chwilę zapytał czy miałam kiedykolwiek laparoskopię (nie miałam bo przy amh odradzali a obraz usg zawsze ok bo ademinozy nie widać na usg). Ademinoza to gorsza wersja endometriozy.
o masakra. No i wyszlo szydlo z worka. Wlasnie o to chodzi ze czesto endometrozy nie widac na usg.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry