reklama

Ktotki okres pracy i ciaza

Ja miałam kontrolę w ZUS dwa razy.

Pierwszy raz miałam umowę o pracę, jak Ty, na czas określony. Ale to nie ja musiałam cokolwiek udowadniać i się tłumaczyć, tylko pracodawca. To na nim spoczywał obowiązek udowodnienia, że umowa nie jest fikcyjna. Ja byłam o tym tylko informowana, dostawałam te listy "do wiadomości [...]". Cała sprawa toczyła się poza mną a pieniądze do czasu wyjaśnienia (za L4) wpływały normalnie. Kontrola dotyczyła tylko tego, czy umowa nie jest fikcyjna, nikt nie podważał L4. Potem był już spokój, macierzyński (z ZUS bo umowa nie została przedłużona po porodzie) wypłacono bez problemu i bez kolejnych kontroli.

Drugim razem miałam działalność gospodarczą i tam już sytuacja była totalnie odwrócona. Działalność miałam dużo wcześniej niż zaszłam w ciążę, płaciłam składki a na L4 w trakcie ciąży nie byłam ani jednego dnia. Pracowałam cały czas przed kilka lat zanim wystąpiłam o macierzyński. Problem mieli z tym, że zwiększyłam składki będąc w ciąży, co jest totalnie zgodne z prawem. Nie zwiększyłam ich nawet jakoś specjalnie mocno, na koniec wyszło mi raptem 3.2k na rękę macierzyńskiego. Zresztą oni nawet tego się oficjalnie nie czepiali, tylko tak przypuszczam, że sama kontrola była z tego powodu. Musiałam "tylko" udowodnić, że naprawdę prowadziłam działalność przez te wszystkie lata a nie, że założyłam sobie działalność kilka lat wcześniej i zapłaciłam ok. 40k składek po to, żeby potem wyłudzać 3.2 k przez rok ;)
Kontrola trwała 4 miesiące, podczas których nie tylko musiałam wysyłać całe segregatory twardych dowodów ale też miałam zawieszoną wypłatę świadczenia do czasu wyjaśnienia i jeszcze musiałam płacić bieżące składki. (Mogłam ew. zawiesić działalność, ale księgowa doradziła, że to mogłoby dla nich wyglądać podejrzanie)

Także wydaje mi się, że będąc na UoP nie masz się co martwić kontrolami z ZUS.

A kontrola zasadności L4 to podobno wygląda tak, że ZUS wzywa Cię na komisję lekarską, tam bada Cię lekarz i jeśli nie widzi powodów do bycia na L4 to je anuluje ale dopiero po badaniu. Nie da się podważyć tego, że w czasie między badaniem u Twojego lekarza a badaniem u lekarza ze zlecenia ZUS byłaś zdolna do pracy. Mogłaś po prostu wyzdrowieć w międzyczasie :)
 
reklama
Ja miałam kontrolę w ZUS dwa razy.

Pierwszy raz miałam umowę o pracę, jak Ty, na czas określony. Ale to nie ja musiałam cokolwiek udowadniać i się tłumaczyć, tylko pracodawca. To na nim spoczywał obowiązek udowodnienia, że umowa nie jest fikcyjna. Ja byłam o tym tylko informowana, dostawałam te listy "do wiadomości [...]". Cała sprawa toczyła się poza mną a pieniądze do czasu wyjaśnienia (za L4) wpływały normalnie. Kontrola dotyczyła tylko tego, czy umowa nie jest fikcyjna, nikt nie podważał L4. Potem był już spokój, macierzyński (z ZUS bo umowa nie została przedłużona po porodzie) wypłacono bez problemu i bez kolejnych kontroli.

Drugim razem miałam działalność gospodarczą i tam już sytuacja była totalnie odwrócona. Działalność miałam dużo wcześniej niż zaszłam w ciążę, płaciłam składki a na L4 w trakcie ciąży nie byłam ani jednego dnia. Pracowałam cały czas przed kilka lat zanim wystąpiłam o macierzyński. Problem mieli z tym, że zwiększyłam składki będąc w ciąży, co jest totalnie zgodne z prawem. Nie zwiększyłam ich nawet jakoś specjalnie mocno, na koniec wyszło mi raptem 3.2k na rękę macierzyńskiego. Zresztą oni nawet tego się oficjalnie nie czepiali, tylko tak przypuszczam, że sama kontrola była z tego powodu. Musiałam "tylko" udowodnić, że naprawdę prowadziłam działalność przez te wszystkie lata a nie, że założyłam sobie działalność kilka lat wcześniej i zapłaciłam ok. 40k składek po to, żeby potem wyłudzać 3.2 k przez rok ;)
Kontrola trwała 4 miesiące, podczas których nie tylko musiałam wysyłać całe segregatory twardych dowodów ale też miałam zawieszoną wypłatę świadczenia do czasu wyjaśnienia i jeszcze musiałam płacić bieżące składki. (Mogłam ew. zawiesić działalność, ale księgowa doradziła, że to mogłoby dla nich wyglądać podejrzanie)

Także wydaje mi się, że będąc na UoP nie masz się co martwić kontrolami z ZUS.

A kontrola zasadności L4 to podobno wygląda tak, że ZUS wzywa Cię na komisję lekarską, tam bada Cię lekarz i jeśli nie widzi powodów do bycia na L4 to je anuluje ale dopiero po badaniu. Nie da się podważyć tego, że w czasie między badaniem u Twojego lekarza a badaniem u lekarza ze zlecenia ZUS byłaś zdolna do pracy. Mogłaś po prostu wyzdrowieć w międzyczasie :)
Nasz kraj tak bardzo dbający o przedsiebiorcow 🥰
Byle tylko płacili podatki 🙈
 
Cześć dziewczyny. Powiedziałam dyrektorce i wzięłam następnego dnia l-4. Dyrektorka obrazona, na grupie pracowniczej mnie obsmarowała, oczywiście nowi wszystkim, że naskarży na mnie do ZUS, że specjalnie zaszlam w ciaze. Wiedziałam, że tak będzie... staram się nie przejmować, martwie sie ale też się bardzo cieszę, że nei będę musiała już tu pracować.
 
Cześć dziewczyny. Powiedziałam dyrektorce i wzięłam następnego dnia l-4. Dyrektorka obrazona, na grupie pracowniczej mnie obsmarowała, oczywiście nowi wszystkim, że naskarży na mnie do ZUS, że specjalnie zaszlam w ciaze. Wiedziałam, że tak będzie... staram się nie przejmować, martwie sie ale też się bardzo cieszę, że nei będę musiała już tu pracować.
To mów wszystkim, że Ty naskarżysz na nią do PIPu🙂🙂
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry