reklama

Kubuś 28 tc+2, 770 g

reklama
jestem po rozmowie ordynatorem. Dzisiaj Kubusiowi znowu trochę zmniejszono tlenik na respi, po wczorajszej transfzji poprawiła sie morfologia, parametry oddechowe są niezłe. Rozmawiałam na temat furosemidu- jest podawany przez pompę. Musimy uzbroić się w cierpliwość i czekać.
 
najgorsze jest to, że z jednej strony człowiek ma świadomość, że powoli, że malymi kroczkami, że na wszystko potrzeba czasu.. a z drugiej o niczym innym nie potrafi myśleć jak tylko o tym kiedy już dziecko będzie w domu. Chociaż jak się czyta te wszystkie historie na forum, to i tak uważam, że u nas to jest pikuś w porownaniu z tym, co przechodzą inne Maleństwa i ich rodzice.
 
Sylwetko, ja cie rozumiem doskonale.. Sama wymusiłam na lekarzu wypis Frania ale z zastrzezeniem, ze w razie czego wracamy na OIOM do nas. Dzis patrząc na to możnaby pomysleć - co to za róznica kilka dni w te czy w tamte..ale jest różnica. Po tak długim czasie przesiadywania w szpitalu i patrzenia na zabiegi, cierpienie dziecka, po takim czasie kompletnej bezradnosci masz ochote wziąć dziecko i pójść do domu.. Tak po prostu, tak jak powinno byc.
Rozumiem Cie doskonale.
I tez niby wiem, ze metoda małych kroczków przy naszych dzieciach jest jedyna słuszna, ale ile razy zdaje się, że człowiek nie wytrzyma kolejnego tygodnia.. Potem okazuje sie że wytrzymujesz..i nastepny i następny.. bo po prostu nie ma innego wyjścia.
Kurcze, cholernie to ciężkie szczególnie jak dziecko jest już na ostatniej prostej, już przygotowujesz mu łożeczko w domu a tu..
jeszcze troszeczkę..zobaczysz..
i bedziecie razem w domu
 
Sylwetko - modle sie nieustajaco za tego pieknego Szkrabika Twojego - i zlosc czuje, ze musi przez to przechodzic - ale jestem pewna, ze wszsytko sie lada chwila dobrze skonczy, bedziesz miala Kubka w domu, bedziesz go tulila mocno ciagle i kiedy tylko zechcesz!
Jest mi bardzo przykro, ze musicie znowu sie martwic i denerwowac - ale pamietaj ze masz bardzo dzielnego i silnego synka, ktory na stowe zaraz sie odbije :)))
Sciskam i Jego i Ciebie - trzymaj sie mocno!
 
Sylwetko, też przechodziłam taki moment, już wszystko w domu przygotowane, już mała nawet jadła z butelki aż wystąpił kolejny stan zapalny, ropień na główce i antybol... i mała przestała jeść :-( potem jeszcze miesiąc nas trzymali, bo z butelką był koszmar. Ale da się wytrzymać, choć to cholernie trudne, bo nie tak powinno być. Trzymamy kciuki za poprawę i siły dla Ciebie.

PS. Mieszkałam w Liwie, daawno temu ale wciąż chętnie tam wracam ;-)
 
No własnie nigdy na festynie nie byliśmy, ale siostra ma tam działkę i często ze swoją córą bywała, świetna zabawa :-) Mam rodzinę w Liwie ale teraz to już dawno nie byłam... trochę czasu brak ;-)
 
reklama
Dziewczyny jeszcze raz gorąco dziekuje za wszystkie słowa wsparcia. Ciągle powtarzam sobie, że to już nie jest okruszek, który ma 700 gram, tylko 3 kilogramowe chłopisko i da sobie radę. Ale w chwilach psychozałamanka (bo i takie się zdarzają) Wasze posty dodają mi siły.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry