Sylwetko, ja cie rozumiem doskonale.. Sama wymusiłam na lekarzu wypis Frania ale z zastrzezeniem, ze w razie czego wracamy na OIOM do nas. Dzis patrząc na to możnaby pomysleć - co to za róznica kilka dni w te czy w tamte..ale jest różnica. Po tak długim czasie przesiadywania w szpitalu i patrzenia na zabiegi, cierpienie dziecka, po takim czasie kompletnej bezradnosci masz ochote wziąć dziecko i pójść do domu.. Tak po prostu, tak jak powinno byc.
Rozumiem Cie doskonale.
I tez niby wiem, ze metoda małych kroczków przy naszych dzieciach jest jedyna słuszna, ale ile razy zdaje się, że człowiek nie wytrzyma kolejnego tygodnia.. Potem okazuje sie że wytrzymujesz..i nastepny i następny.. bo po prostu nie ma innego wyjścia.
Kurcze, cholernie to ciężkie szczególnie jak dziecko jest już na ostatniej prostej, już przygotowujesz mu łożeczko w domu a tu..
jeszcze troszeczkę..zobaczysz..
i bedziecie razem w domu