ja jeszcze nie czytałam ... tylko ostatnią stronkę
skunkanka - trzymam kciuki i oby do piątku
małgosia - Maks raczej wcześnie zaczął sam jeść - niestety trzeba wtedy zacisnąć zęby i odwrócić wzrok, żeby się zbytnio nie denerwować tym ile ląduje na ubraniu, stole i podłodze, a jak mało w buzi


do teraz jak jest ładnie ubrany to rosołem czy barszczemgo karmię;-)- moja mama uważa Maksa za niejadka i najchętniej biega za nim i wpycha mu jedzenie jak gęsi

ja tego nie cierpię i nigdy tak nie robię, bo wyznaję zasadę, że dziecko sięnie zagłodzi - najlepszy sposób sidać na posiłki do stołu i wszyscy jedzą, jak nie zje to żadnych słodyczy i podjadania tylko dopiero następny posiłek przy stole - wtedy już zawsze coś zje

ja się w ogóle postanowiłam nie przejmować tematem ilości jedzenia, najgorzej wprowadzić wokół tego histerię no i pozwalam na samodzielność, chwalę i na ile jest taka możliwść daję wybór: co na kolację,co na śniadanie,do obiadu ziemniaczki czy ryż, marchewka czy kukurydza - wybiera i potem to zjada - często ze mną sam gotuje te potrawy - wtedy tym bardziej je zjada

jak kroi warzywa na kawałki nożem do masła to spora część ląduje w buzi, a ja udaję,że się martwię, że wyjada i do obiadu nie starczy;-)