Witaj asiula

Witajcie kwietniówki wszystki rozpakowane, dwupaki i te rozpakowujące się ;-)
Mój dzień zaczął się ja zwykle. Przy śniadaniu nasłuchałam się o głupocie wydawania pieniędzy na lekarza prywatnie, szczególnie, że byłma tydzień temu, a idę dzisiaj na 18.30. Przecież sama sobie na to zarobiłam w wakacje i gó**o im do tego (M. i teściówce). Więc wyszłam z kuchni z kanapkami w rękach i pposzłam do pokoju. W życiu nie przypuszczałybyście co usłyszałam z rozmowy M. z mamusią

Słowa mniej więcej cytowane:
"A napewno chcecie dać na imię Kajetan? Kajetan ładnie, ale jak będą na niego w szkole wołali? Kajtek? To jak do pieska..."
Jak będę kiedyś miała suczkę, to nazwę ją Halina

M. jeszcze zbierze opierdal za to dzisiaj, że się nie postawił, tylko zbagatelizował. O lekarzu też mu nie przypomnę - nie musi ze mną iść. Jeszcze się nasłuchał, żebym czasem nie szła wcześniej do szpitala, bo ona (teściówka) poszła 2 tygodnie po terminie (27lat temu...) i żałuje, bo mogła nie iść, tylko czekać dalej. Cóż, jako iż teoretycznie nie byłam z nimi w kuchni, nie odzywałam się, ale nerwy mam ogromne. Zabrałam się i poszłam do mamusi mojej do domku, tu nikt się nie wtrąca i jest tak miło

Idę sobie jeszcze do szkoły rodzenia, później się spotkam z przyjaciółką (też w ciąży, tylko około 15 tydzień, wszystko przed nią

) a później wizyta, ostatnia przed porodem mam nadzieję ;-)
Miłego dnia i przepraszam, że znów o teściowej, może kiedyś napisze książkę na jej temat, to wam zadedykuję, jako najwspanialszej grupie wsparcia
