Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Na szczęście pogoda chyba wymodlona, dosć ciepło, a jak popołudniu robiliśmy sesję w plenerze, to wyszło piękne słońce i było bardzo ciepło 
Moja Ania też w sobotę tak mnie załatwiła - dopiero co jej pranie wstawiłam, na sobie miała jedne z ostatnich czystych ciuchów i obrobiła się niemal od stóp do głów. Bokiem pampersa wyleciało... Cwaniara kąpać się chciała poprostu ;-)a jak sie dzisiaj urzadzil to wam mowieobsral sie tak, ze kupa zaczynala si na karku, a skonczyla na piecie
to tej pory zachodze w glowe jak on to zrobil
przeciez byl w pampersie
![]()
Współczuję! Tyle smutków na raz...Operacja mojego tescia sie nieudala (chcieli go ratowac robiac jeszcze jedna ale po drugiaj przestaly juz nerki pracowac) zadluga i zapowazna a tesciu juz ma swoje lata i lekarz powiedzial mu w prost ze operacja jest konieczna ale raczej nieprzezyje, jakby sie jej niepoddal to i tak by nieprzezyl od tygodnia jest podlaczony do aparatury w tym tygodniu go odlanczaja(caly czas wierzylismy ze bedzie lepiej), tesciowa sie zalamala i niechce sie leczyc a rak postepuje, namowilismy ja na kontrolne badania jedzie jutro do warszawy do profesora ale ona niechce brac lekow stwierdzila ze pojda razem.
Maz chodzi jak struty niby mowi ze juz to zaakceptowal, dlamnie jest to niedowyobrazenia znac date smierci swojego ojca, widze ze jest mu ciezko jak ma kryzys to idzie i bawi sie z Julka. niezabardzo chce o tym rozmawiac dlatego ja siadam cigne go zajezyk i staram sie zeby choc troche sie wygadal.
Brat mojego taty czuje sie lepiej ale guzy w muzgu sie rozrastaja, lekarz powiedzial ze obrzek to kwestia czasu.
Wpadlam na chwile i smece:-(




, wczoraj byla komunia mojej chrzesnicy, wiec caly dzien bylismy poza domem. zuzia jest aniolkiem, caly czas spi je i bawi sie grzechotkami w wozku, ewentualnie zapatrzona lezy w karuzelę.:-)
Witam moje kochane...pozdrawiam was serdecznie i wasze szkraby...
U nas wszystko ok...tylko wkurzyla mnie pediatra w piatek
Poszlam bo mala strasznie ulewala...
wiec zwazyla mala i stwierdzila ze w wieku 5 tyg powinna wazyc 5500g a mala wazy 4850g czyli jak stwierdzila 700 g za malo...Z tego co sie orientuje to norma 5 tyg bąbla to miedzy 3200g a 5500g wiec jest w normie...
Ale tak czy inaczej zaczelam jej dodawac Nutrition do zageszczania zeby nie ulewala bo bebilonu AR nigdzie nie dostalam... klopoty sie skonczyly...mala wkoncu najedzona i przerwy sa po 4 godzinki...
,i dr stwierdziła,że jest ok.(malutka urodziła się z wagą 2820g)Aniołku bardzo współczuję.Czesc dziewczyny niebylo mnie troche i dalej mnie niebedzie przez pewien czas, ostatni tydzien wszyscy bylismy chorzy cala 4 siedziala w domu z jakims cholerstwem.
Operacja mojego tescia sie nieudala (chcieli go ratowac robiac jeszcze jedna ale po drugiaj przestaly juz nerki pracowac) zadluga i zapowazna a tesciu juz ma swoje lata i lekarz powiedzial mu w prost ze operacja jest konieczna ale raczej nieprzezyje, jakby sie jej niepoddal to i tak by nieprzezyl od tygodnia jest podlaczony do aparatury w tym tygodniu go odlanczaja(caly czas wierzylismy ze bedzie lepiej), tesciowa sie zalamala i niechce sie leczyc a rak postepuje, namowilismy ja na kontrolne badania jedzie jutro do warszawy do profesora ale ona niechce brac lekow stwierdzila ze pojda razem.
Maz chodzi jak struty niby mowi ze juz to zaakceptowal, dlamnie jest to niedowyobrazenia znac date smierci swojego ojca, widze ze jest mu ciezko jak ma kryzys to idzie i bawi sie z Julka. niezabardzo chce o tym rozmawiac dlatego ja siadam cigne go zajezyk i staram sie zeby choc troche sie wygadal.
Brat mojego taty czuje sie lepiej ale guzy w muzgu sie rozrastaja, lekarz powiedzial ze obrzek to kwestia czasu.
Diabliczko, Tobie także współczuję, cieszcie się każdą chwilą, to na pewno dla Twojej Mamy jest bardzo cenne.U mnie też niewesoło, wczoraj moja Mama miała kolejny atak z przerzutów do mózgu. Na szczęście pod wieczór, już po chrzcinach.Dobrze, że my służba zdrowia (mąż lekarz, ja pielegniarka) to od razu leki, kroplówka i wszystko szybko przeszło. Ale to już drugi raz.
Z racji wykształcenia zdaję sobie sprawę co to za choroba i jakie są rokowania, ale nie mogę i nie chcę się z tym pogodzić.
Kiedy patrzę, jak Mama bawi się z Anią modlę się, by mogła się wnuczką jak najdłuzej cieszyć. Nie wyobrażam sobie, ze któregoś dnia choroba ją pokona... Po prostu nie wyobrażam sobie tego...

