reklama

Kwiecień 2009

Cześć.Uff poczytałam Was,ale za chiny teraz nie wiem co odpisać:zawstydzona/y:
Okruszek,dobry pomysł jak mawia moje dziecko.spróbuje coś napisać.
Ania,no ja w woj. oglądałam porodówkę w roli rodzącej,to może inaczej wygląda tak na spokojnie;-)
Ja sie coś kiepsko czuję.Jakieś skurcze mnie nawiedzają i tak ogólnie jakoś:baffled:
Ale na czwartek już sie na ktg przed wizytą umówiłam,to mam zamiar grzecznie doleżeć:dry:
Pozdrawiam wszystkie brzuchatki.Na razie.Pa.
 
reklama
Cześć kochaniutkie...
to dla was

ღ (¯`·.¸ ღ ¸.·´¯) ღ

to się po prostu stało
nie bardzo rozumiem jak
coś we mnie zamieszkało
mały skrzat

ja chyba zaczynam czekać
i boję trochę się
a mały skrzat jest blisko
i czeka ze mną też

malutki mój przybyszu
darze z dalekich stron
ja jestem twoją mamą
i nie odejdę stąd

po prostu będę czekać
i cieszyć zacznę się
ty jesteś moim skarbem
ja nie zostawię cię

utulę cię, ukocham
kołyszę cię do snu
a ty to wszystko czujesz
i jesteś taki mój

ja czuje twoje ruchy
i bicie już dwóch serc
ty czujesz me nastroje
zaczynam kochać cię

wiem, że się wiele zmieni
może nasz cały świat
ale będziemy razem
JA I MÓJ MAŁY SKRZAT

ღ (¯`·.¸ ღ ¸.·´¯) ღ
 
Ja też się witam!
Musiałam dzisiaj wcześnie wstać, bo byłam w laboratorium. I teraz chce mi się spać. Niestety nie bardzo mogę się położyć, bo jestem sama z Anią. Za chwilę przyjdzie moja mama i idziemy na cmentarz, bo dzisiaj jest 3 rocznica śmierci mojego taty. Potem obiecałam Ani, że wstąpimy po drodze do kawiarni na galaretkę lub lody.
No a o 14.30 przychodzi chłopaczek na lekcję.
Rany, ale jestem śpiąca!

Jutro idę do gina. Ciekawe czy wreszcie zrobi mi USG?
 
Witajcie w ten deszczowy dzionek. ;-)
Po zrobieniu ktg okazało się, że wszystko ok. Prawdopodobnie skurcze były spowodowane przez chorobę. Mam tylko się oszczędzać, na szczęście nie muszę leżeć plackiem, więc jutro jedziemy do Wrocławia na usg 4D:-)
Super wieści, bardzo się cieszę. :-)
ale jestem dzisiaj padnięta już mnie wkur.... w tej pracy oczywiście miałam spięcie z vicedyrektorką i wylądowałm na dywaniku u dyrektorki ale mam to gdzieś:angry::angry: nie bedą sie mną wysługiwać:angry:!!!!
I tak trzymaj! Nie daj sobie wleźć na głowę, masz swoje prawa i chyba czas z nich skorzystać. Teraz powinnaś odpoczywać. :tak:
 
Hej kobitki, ja od wczoraj zalatana, dziś też mało czasu mam, troszkę was poczytałam, ale jest tego tak dużo, że nie wiem co komu...

W każdym razie tym co idą na wizytę powodzenia, a reszcie miłego dnia życzę!
 
wkoncu dotarlam do domku:tak: zmarzlam jak niewiem co, ale jak zobaczylam tyle ludzi na raz to odrazu mi sie samopoczucie poprawilo:-D hi hi wyszlam z domu gdzies o 7.30 i tyle mi zeszlo.. z kazdym pogadalam chwile i odrazu czuje sie inaczej;-):-) wsumie jedna znajoma mnie pocieszyla, a druga nastraszyla troche:dry:corka tej pierwszej niedawno rodzila i miala sytuacje podobna do mojej z waga dzidzi i z przeplywami pepowinowymi.. coreczka jak sie urodzila wazyla 2540g, ale zdrowiutka jest, wiec jakos mnie to podnioslo na duchu:tak: za to wiesci od drugiej kolezanki nie sa juz takie dobre.. jej bratowa tez w ciazy i ma termin teraz na 18 lutego pare dni temu trafila do szpitala z zapaleniem drog rodnych i okazalo sie, ze jej dzidzia od prawie 3 miesiecy nie rosla:szok::szok::szok: zaden lekarz tego wczesniej nie zauwazyl, nikt na to uwagi nie zwrocil:wściekła/y: inna sprawa, ze ta dziewczyna miala dosc lekkie podejscie do tej ciazy i wogule:dry: odzywiala sie tylko i wylacznie w fast foodach, bo jak twierdzila nie miala sily na gotowanie czy chodzenie na zakupy:szok: nawet przedwczoraj bedac w szpitalu w stanie takim jak jest dzwonila do swojego meza, zeby jej przywiozl frytki z kfc, bo ochota ja dopadla:crazy: kolezanka mowila, ze ona juz nie ma sily do tej dziewczyny, zreszta zawsze ich stosunki byly dosc chlodne, nio ale jak brat jej powiedzial o tym szpitalu i zachciankach to zwatpila.. ja tez wsumie jak to uslyszalam stanelam jak wryta:dry: nio i zal mi tej malej kruszynki:zawstydzona/y: teraz bede czekac na wiesci od tej kolezanki, ciekawe jak to dalej bedzie:zawstydzona/y:
nio a ja po drodze do domu zahaczylam o pare sklepow i wzbogacilam sie o koszule do szpitala i kupilam synusiowi kolejny rozek;-):tak:
kurcze musze isc z psami na spacer i jakos nie mam natchnienia, a one juz pod drzwiami stoja i sie prosza:dry: a ja najchetniej wskoczylabym pod koldre i nie wyszla spod niej do wieczora:zawstydzona/y:obiadek tez chyba spadnie dzisiaj na mezusia, bo ten wypad na miasto troche mnie zmeczyl:zawstydzona/y:
 
Ja humor mam taki sobie. :-(

Wczoraj dowiedziałam się, że moja mama jest w szpitalu i miała lekki wylew. Na szczęście niedowład jest lekki, może chodzić, ruszać ręką i normalnie mówi. Nic mi nie chcieli powiedzieć, bo jestem w ciąży i denerwować się nie powinnam. :confused2: Tylko, że ja podczas rozmów telefonicznych doskonale wiem kiedy kręcą i wtedy dopiero zaczynam się denerwować. :wściekła/y: Zresztą raczej nie łyknęłabym kilkudniowych zakupów, bo takie miało być usprawiedliwienie: „Mama poszła na zakupy“. :dry:

Z jednej strony się martwię. :-( Ale z drugiej może moją mamą trochę to wstrząśnie, bo do tej pory nasze gadanie: że nie powinna tego jeść (jest cukrzykiem z dużą nadwagą); powinna bardziej o siebie dbać (zawsze jest gadanie, że od jutra albo od poniedziałku); powinna regularnie odwiedzać gabinety lekarskie i robić badania kontrolne; itp. - zupełnie lekceważyła. :wściekła/y:
Mam nadzieję, że teraz do niej trafi, że musi zacząć od dziś.

Zobaczymy...
 
reklama
mam ogromnego lenia!
wstałam przed 12, teraz tylko pozmywać naczynia, sprzątnąć łazienkę i poskładać pranie, niby kilkanaście minut roboty a jak mi się nie chce,

żeby mi tak się chciało jak się nie chce!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry