Osa wielkie wyrazy współczucia, bądź dzielna...
[*]
Co do testu na HIV to ja nie miałam nic robione
Ja z moim K jesteśmy razem 4,5 roku. Znałam go wcześniej, gdyż to brat mojej dobrej koleżanki, choć nigdy kontaktu z nim nie miałam tylko ,,cześć-cześć"
I pewnych pięknyh wakacji byłam z koleżankami nad jeziorem, miałam tam domek letniskowy i K też ma. Wakacje spędzałam miedzy innymi z K siostrą

i tak jakoś on zwrócił na mnie uwagę. Często na siebie wpadaliśmy i pewnego dnia zaproponował mi wyprawę łódką na około wyspy, strasznie chciałam, gdyż dawno tam nie byłam, a widok cudowny, ale z innej strony było mi głupio i dziwnie, bo to brat koleżanki, o którym nigdy nie myślałam w kategorii ,,chłopaka" - muszę dodać, że K jett dość żywą osobą, mającą dużo pomysłów, a ja bardziej spokojna... Ale myśl, że opłynę wyspe, że może nam się uda zobaczyć orła białego (tam jest rezerwat przyrody) wygrała... Więc pewnego sierpniowego poranka spotkaliśmy się nad brzegiem jeziorka by popływać łódką iiiii było wspaniale!!! Zafascynowała mnie jego żywiołowość, osobowość i cała reszta, ale nadal myślałam nie nie to brat koleżanki... Przez kolejne 5 dni spotykaliśmy się codziennie i codziennie pływaliśmy łodką, klimat był niesamowity, słonko, jeziorka, zachód słońca ajjj i jak się nie zakochać.... Wakacje dobiegały końca, a my spotykamiliśmy się nadal i tak już zoatało... Każde wakacje spędzamy między innymi nad tym jeziorkiem, a naszą rocznicznicę to już obowiązkowo. O ślubie myśleliśmy tak za 2 lata, w lipcu kupiliśmy działkę z myślą o budowie domu,a dzidzia miała być jak już sie wybudujemy, lecz los chciał, że podarował nam dzidzię wcześniej, która została poczęta nad owym jeziorem

Kiedy się dowiedzieliśmy o dzidzi długo się zastanawialiśmy nad ślubem cywilnym, chcieliśmy wsumie razem z kościelnym, ale terminy sali na 2 lata zarezerwowane... Oczywiście wszyscy wokół mówili, że trzeba chociaż cywilny i koniec... A ja tak nie chciałam, bo trzeba, chciałam by była to decyzja dlatego, że chcemy, że pragniemy złożyć sobie tę obietnicę i we wrześniu K się oświadczył, mówiąc, że chce, abyśny wzieli ślub cywilny, żebym miała jego nazwisko i oficjalne nazywać mnie żonką i tak 6 grudnia wzieliśmy ślub cywilny, który był najcudowniejsza chwilą w moim życiu... W grudniu również okazało się, że zwolnił się jeden termin w czerwcu i tak oto 13 czerwca będziemy mieli 2 ślub tym razem kościelny, na którym również nasza Zuzanka będzie miała chrzest...
Oj ale się rozpisałam, sorki ;-)