sama fiolka odeslalam do mamy na czas Masio-okoloporodowy! byl malutki jeszcze i niekumaty, a ja balam sie, ze bede sie tak zle czula jak po Filipie, kiedy chodzic, siadac nie moglam miesiac i wylam do ksiezyca co 5min! a czulam sie swietnie i po 2 czy 3 dniach juz byl u mnie z powrotem :-) a wtedy tez nie mialam przedszkola, zeby go oddac na pare godzin, maz w pracy. wiec on byl u dziadkow, az ja doszlam do siebie, na szczescie szybciutko!!
mam andzieje, ze teraz tez tak bedzie, ze na dzien po porodzie bede chodzic sama, smiac sie swobodnie i ogolnie bede sie nadawac do opieki nad nimi. maz sie oferuje, ze nie bede musiala w ogole wstawac, on bedzie ich ubieral, zawozil i przywozil z pkola, karmil - tak dlugo, jak bede potrzebowac. takze spox.
a teraz tez sobie taka furtke otworze, nie chce sie nastawiac, ze na bank beda w domu caly czas - jak bede sie bardzo zle czula, ciezko bedzie mi chodzic, rozerwa mi pipke ;-) albo nie wiem, niespodziewane CC, to tez bede wolala, zeby chlopcy byli u babci. nie bede umiala sie z nimi przytulac, bawic, jak bede cala obolala. a co dopiero wstac, nakarmic, podetrzec tylek.
wiesz co jak tak czytam o Twoich poporodowych 'akcjach' to się pocieszam, bo ze mną było tak samo: pierwszy tragedia, wyłam z bólu, 2 tyg.na dupie nie siedziałam, a po godzinie po drugim pod prysznic poszłam, na stojąco karmiłam, po 3 dniach siedziałam i w ogóle nic mnie nie bolało!! nawet nie miałam problemów z piersiami, w sensie zastojów (no ale to już z racji doświadczenia po pierwszym - gdzie dopiero po tygodniu M mi laktator kupił, a przy Młodym od razu nadmiar ściągałam- zresztą Młody raz zobaczył że ściągam i od tego czasu zaczął wszystko spijać, tak jakby się wkurzył że marnuję jego mleko, serio tak wyglądało to!!)
no i jak Ty też tak miałaś przy drugim, to może przy trzecim po porodzie wstanie z łóżka i do domu same sobie autem dojedziemy co?

nie będzie wtedy problemu co zrobić ze starszakami hahahaha
a M też się zaoferował tak jak Twój....D? kurde nie wiem jaka literka zastępuje Twojego męża hahahaha
no i też mam furtkę tylko że w postaci niani, bo moja mama, piętro niżej, na pewno dużo pomoże, ale jak my jesteśmy w domu to wiadomo że do nas przylatuje, a niania jest niestety bliższa niż druga babcia więc dla niego to będzie jakby naturalne, bo ninia mieszka 2 domy dalej i chodzi do niej raz w tyg. teraz żeby się nie odzwyczaił do kwietnia.
także plan jest taki że do południa ja będę odpoczywać z maluszkiem (pierwszy tydzień na pewno całe dnie), a potem jak Starszak wróci z pkola, Młody od niani, to ja będę z nimi w pokoiku się bawiła min.godzinkę-dwie dziennie, jak Wero będzie spała, w miarę jak dzidzia będzie większa to już spacerki razem i zabawy w ogrodzie, fajnie że to taka pora roku na to urodzenie nam rpzypadła, najgorzej chyba w zimie rodzić....
kurde wiem jakie to ważne żeby nie poczuli się odtrąceni, bo Starszak przeżył bardzo emocjonalnie narodziny brata. ale sprostamy temu! nie mamy wyjścia hahahah!
a co do mojego dzisiejszego nastroju dziewczyny to tragedia. beczeć mi się chce jak cholera pomimo że doszły dzisiaj 3 paczki z allegro !!! (jeszcze tylko na jedną czekam)
M mówi że dzisiaj przed północą już meble będą poukładane itd. ale zobaczymy jak to wyjdzie....jest czwarta a jeszcze trzecia warstwa malowania przed nami, na szczęście te farby szybko schną....pokój mały więc szybko się maluje.
ale to sprzątanie!! dam radę, jak M skończy to ja się wezmę do roboty no i jutro też jest dzień przecież. sprzątać to już powoli sobie będę bo dzisiaj kuzynka przyjeżdza na weekend to jutro będzie z chłopakami

no i wiecie co, kolor moich ścian idealnie pasuje do pościeli apple mini mini

więc coraz więcej argumentów za....
poza jednym...
aenye mówiła że ten ochraniacz nie wystaje za dużo za łóżeczko, a jednak większy dłużej posłuży....ehhhh
no i fruta pink jest taki słodki, dziewuszkowaty, a apple z pazurem...czyli bardziej w moim stylu

ale może Nikki będzie grzeczną dziewczynką

ehhh ja też byłam słodkim, ślicznym dzieckiem....do 12tego roku życia. potem obudził się we mnie bunt


heh mój mąż mówi że przynajmniej mu się w życiu nie nudzi
Słuchajcie dzisiaj jestem mega niewychowawczą matką.
dzieci też jadły pączki na obiad. M tyle ich kupił, że jak zobaczyły to nie chciały nic innego, a ja nie mam siły ich przekonywać i zmuszać. raz w życiu im się nic nie stanie, a może na kolację zapragną czegoś normalnego....