Witam drogie forumowe koleżanki! Piszecie, że aż miło, tylko gorzej, gdy trzeba nadrobić zalegle dni....
Wow, w lekkim szoku jestem, tyle wydarzeń. Aleksandrze już gratulowałam.
Krakowiance życzę zatrzymania akcji skurczowej.
Nati - dobrze, że już się lepiej czujesz.
Kurdę, dziewczyny, co się dzieje, czyżby to stres tak działał, że dzieciątka przyspieszają? Laski, wrzućcie na LUZ.
Ja ostatnie dni na wysokich obrotach, dostaję jakiejś schizy, że nie zdążę ze wszystkim.
Niestety wieczorem odpokutowuję i leżę plackiem, ale póki moge to zasuwam. Muszę zwolnić, bo w końcu zaniemogę, a tu tyle pracy jeszcze. Codziennie jedna pralka ciuszków a potem prasowanie, dzisiaj 3 godziny nad deską spędziłam, ale w pozycji siedzącej, czego nie znoszę, ale stanie to już masakra.
Cucumberku - ja też czasami ledwie dycham, często mam rano takie duszności. Po prostu powolne ruchy i nakłonienie Młodej do przyjęcia pozycji przyjaznej mnie.
Dzisiaj zagoniłam męża do zaległej roboty, zresztą od kilku dni tak go gonię, żeby dotarło, że to nie przelewki i jakby coś (tfu tfu, przez lewe ramię, prawe, z półobrotem, czy cokolwiek) to dopiero będzie miał sraczkę.
W nagrodę poszedł na piwo. :-)
Niestety ja już coraz bardziej ociężała jestem, schylanie odpadło zupełnie, nawet kucanie to nieprzyjemnośc, a czasem do szafki trzeba coś wstawić,wyjąć, a ja tak nie lubię się o wszystko prosić..... Butów sama nie założę (masakra!!!), ostatnio nawet ze skarpetkami (zakłądanie.zdejmowanie) nie mogłam sobie poradzić. Czuję się z tym fatalnie. Zależna.
Psychika mi siada. Jedyne pocieszenie, że to mi zostanie wynagrodzone. Ale jeszcze2 miesiace przede mną, ale jeżeli ta tendencja u nas na forum się utrzyma (oby nie) to może szybciej.
Nie pochwaliłam się bo nie było kiedy, ale zapadła u nas decyzja ostateczna, że nasza córeczka będzie nosić imię Aniela. Nadia przegrało, dałam się przekonać. I już.
