Witam weekendowo,
nie miałam siły wczoraj już nic pisać, bo padłam i się źle czułam.
Na wizycie okazało się, że nie był to czop śluzowy, tylko jakiś mega stan zapalny. Już prawie się gince rozpłakałam, że nie wiem skąd u mnie ciągle stany zapalne ale ona mnie pocieszyła, że w ciąży to normalne i żebym nie szukała przyczyny. Ja już nawet proszek do prania chciałam zmieniać. Moja Gabi jest już główką na dół, ale wpycha się nią bardzo nisko jakby jej się spieszyło. Stąd te bóle w dole brzucha. Szyjka jest zamknięta niby, ale jest tam wszystko przekrwione, no i dokłada się Mała, której się spieszy, więc mam 3 tygodnie leżeć w domu. Zero spacerów, jak najmniej chodzenia po domu a jak najwięcej być w pozycji poziomej, żeby zmniejszyć nacisk główki. Na szczęście na szkołę rodzenia mogę chodzić, tylko nie robić ćwiczeń. Lekarka powiedziała, że za 3 tygodnie to będę mogła już sobie robić, co chcę, oby przetrzymać rozwój płuc, bo teraz nie byłoby za fajnie jakbym urodziła. Dostałam 3 razy dziennie no-spę forte i na noc scopolan w czopkach. Jak nie przejdzie za kilka dni to mam dzwonić. Powiedziała, że do szpitala mnie nie położy, bo tam jedna pacjentka nakręca drugą i jest jeszcze gorzej, poza tym wie, że ja w domu mam lepiej i będę grzeczna.
No i mam doła

Nie wiem jak ja wytrzymam z leżeniem, jak ostatnio miałam coraz więcej sił i postanowiłam sobie być dobrą żoną i odciążyć męża, sprzątać więcej i gotować

No i boję się przedwczesnego porodu. Noc przespałam po tym czopku, nic nie bolało ale od rana znowu boli. Zobaczymy, czy mocniejsza no-spa pomoże. Mam dzisiaj taki płaczliwy nastrój przez to wszystko. Ehh...
Oby z
Krakowianką było wszystko w porządku i też wytrzymała jeszcze kilka tygodni.
A z weselszych rzeczy, to wczoraj mieliśmy zajęcia z SR na oddziale położniczym, oglądaliśmy porodówkę, co prawda to nie mój szpital, ale zobaczyłam jak to wygląda. No a potem rozmawialiśmy z neonatologiem o noworodkach, pielęgnacji a na koniec jedna mama zgodziła się pokazać nam swoje maleństwo i położna przy nas zrobiła pielęgnację pępka. Szpital malutki, ale wydaje się być super, bo mają miejsca, nie ma zatrzęsienia pacjentek, aż się zdziwiłam, że tam taka cisza panowała, nikt nie biegał z personelu, jedna kobieta tylko przyszła potem na porodówkę, więc miała wszystko dla siebie. Jak mnie odeślą z mojego to jadę do Świdnika rodzić. No i to szpital przyjazny dziecku i stawiają na karmienie piersią, jak są problemy z karmieniem to dokarmiają nie butelką, tylko strzykawką albo łyżeczką, żeby ssania nie zaburzać. Podobno nawet salowe miały egzaminy z karmienia, żeby szpital dostał ten certyfikat. I jeszcze dodam, że w tym szpitalu leży się z dzieckiem 2 godziny po porodzie, nawet po CC. Jest oddzielna sala poporodowa żeby mama z dzieckiem i z tatą mogła tam być.