reklama

Kwiecień 2011

ja jestem uzależniona od fryzjera.
nie lubię i nie umiem układać włosów więc dobre ścięcie to dla mnie podstawa:) Mój kochany Piotruś tak ślicznie mnie obcina, że nic nie muszę robić, same się układają, no ale niestety trzeba regularnie ścinać bo mam krótkie więc jak odrosną to robią się oklapłe.
teraz jeszcze farbę na nie rzucam, nie tanie to, ale dla samopoczucia warto!!
 
reklama
aenye, i jak kuracja? Mam nadzieję, że zarazki się poddały po takiej akcji. Sama bym uciekała od takiej ilości cebuli i czosnku ;)

Mnie jeszcze trzyma katarzysko. Najgorzej ma mąż, bo w nocy podobno tak chrapię, że spać nie może biedny. Mówi na mnie Traktorek :P Wczoraj w nocy obudziło mnie mruczenie i okazało się, że to mój mąż znalazł na mnie sposób i jak pomruczy to ja na jakiś czas przestaję chrapać :D

Wczoraj miałam jakiegoś doła. Siedzę sama codziennie w tym domu a właściwie większość czasu w łóżku. Żadna z koleżanek się nie odezwie, nawet smsa nie napisze. A na początku ciąży tak gadały, jakie to one będą super ciocie i będą mnie odwiedzać jak będę w ciąży, żebym się nie nudziła. Potem się nagle będą odzywać żeby przyjść Gabi obejrzeć jak się urodzi. Ja do nich kilka razy pisałam, zapraszałam ale ile można, same też mogą się odezwać. Mój mąż prawie wszystko robi, pracuje, widać, że czasem zmęczony, ale nikt nie zapyta czy pomóc. Jedynie jego siostra jak u nas czasem nocuje to kuchnię posprząta i jestem jej za to wdzięczna bardzo. Chociaż może to ja nie umiem prosić o pomoc? Bo wtedy czuję się bezsilna i słaba.
 
ja nienawidzę prosic o pomoc. nawet meza, wiec zapiep...rzam cale dni. :(:(
wczoraj nie chcialo mi sie lazienki sprzatac- nawet kuwety. wchodze dzisiaj do lazienki a piasek koci wszedzie i tak sie wlasnie zastanawiam jak to bedzie wygladalo jak bede w szpitalu. hm... no coz zobaczymy
 
Cucumber-mam podobnie-nie jesli chodzi o pomoc bo tu mogę bardzo liczyć na rodziców-no i też mąż tak na co dzien wszystko robi,ale jeśli chodzi o koleżanki to na początku ciązy jeszcze przychodizły,albo ja sie z nimi umawiałam na mieście, a teraz jak już ja nie mogę nigdzie wyjść to w zasadzie przychodzi tylko ta która tez jest w ciąży no i włąśnie moja siostra w ciazy(teraz już nie bo zaraz rodzi i tez nie jest wstanie)mamy takich bliskich przyjaciół to oni czasami wpadają ale dużo rzadziej niż wczesniej(średnio raz na tydzień się widzieliśmy-teraz jak widzimy sie raz na miesiąc to jest dobrze)-jedna koleżanka czasami też wpadnie ale tez już coraz rzadziej,a taka przyjaciólka z dzieciństwa to w ogóle ma mnie w nosie-przypomina sobie o mnie raz na nie wiadomo ile-i tez włsnie mam takie myśli ze jak urodzi się Mela to nagle wszystkie się zlecą,a potem znów o mnie zapomną i przypomną sobie chyba dopiero jak same bedą miały dzieci...to trochę smutne-ale dobrze że moja siostra i ta jedna koleżanka bedą miały dzieci w tym samy wieku...
 
nie spałam kolejny dzien cała noc chodzę siusiu co 10 min normalnie porażka, moja torba do szpitala spakowana, jeszcze małej torba zastanawiam się czy kpić pieluchy do szpitalaPieluszki Bella Happy Newborn (1) ma wycięcie na gojący się pępuszek.
No i dzisiaj mam zabawę do odegrania, ale mi się nie chce. jeszcze jedna mnie czeka za tydzień , mam nadzieje że dam radę
 
Hej, hej!

Ja też jestem samotna ;-) w dużej mierze z mojej winy, bo nie mam ochoty zapraszać gości, skoro leżę :tak: o pomoc nie proszę, mam tak kochanego męża, że sam się wszystkim zajmuje, rodzice jak przyjechali 2 tyg temu, to też pomogli sami z siebie, a gdyby nie pomogli...to nic by się takiego nie stało...:evil:
Wychodzę z założenia, że są rzeczy wazne i wazniejsze- dla mnie najważniejsza jest teraz mała, a nie cieply obiad czekający na męża, czy umyta podłoga :hmm:
Też trochę stresuje mnie, że nie mam nic kupionego, poza kilkoma ciuszkami, że nic nie jest przygotowane, ale...zdążę :rolleyes2:a jeśli nie, to też nic się nie stanie :yes:
Człowiek naprawdę jest w stanie odnaleźć się w nowej sytuacji...kiedy życie nas zaskakuje, musimy się zmobilizować, zawsze znajdzie się jakieś rozwiązanie :yes: dlatego nie przejmuję się tym, że nie zdążę wyprać i wyprasować. Jeśli nie ja, to ktos inny będzie musiał to zrobić- i będzie dobrze :wink: często rozwiązania przychodzą same. Dla mnie najważniejsze jest donosić.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry