Spotkanko ok, ale jedna nie dotarła, nie dała znaku życia. Dzwoniłyśmy do niej, bo miała być. Poza tym kto jak kto, ale akurat ona nigdy takich numerów nie robiła, normalnie do niej nie podobne, żeby się umówić i nie przyjść i jeszcze nie dać nikomu znać...Wreszcie dodzwoniłyśmy się do jej męża, który powiedział, że chyba pojechała do mamy i nie wzięła telefonu, ale zabrzmiało to dziwnie...no nic, może jutro będzie wiadomo coś więcej. Póki co tak dziwnie...
Siedząc z dziewczynami poczułam, jakbym już była w pracy...i nie chcę :-(
jedna opowiadała, że jak wróciła do pracy to karmiła jeszcze tylko tydzień, bo synek się odzwyczaił i już nie chciał cyca :-( kurczę, nie chcę, żeby Tysia się odzwyczaiła...
Pisałam dzisiaj do
hatorskiej . U niej ok, ale nie ma nic czasu. Zapracowana jest kobita i tyle. Do tego dzieciaczki przeziębione i cały dom na jej głowie, no i przez to wszystko nie wie, kiedy zawita na bb...
aeyne z tą żuchwą to myślę tak jak
cucu- ósemka...(ale to pewnie dlatego, że chyba obie z cucu mamy na tym punkcie fisia
jankesowa ja myślę, że jak na trzydniówkę to za niska ta gorączka...słyszałam, że przy trzydniówce to dziecko normalnie "leci"...
nati powodzenia jutro, wyobraziłam sobie dziadka popijającego do obiadu

fajnie!
ja popijam laktacyjną herbatkę, jem bułeczki cynamonowe i oglądam The voice of Poland
