Dzień Dobry

Dzisiaj rano miałam już kryzysik mały, żeby wstać i się wyszykować do pracy. Wczoraj padłam na pysk po 23-iej. Przyjechałam z pracy, karmienie, przebranie, dojechał M i w samochód, obiad w mieście, małe zakupki i USG bioderek, wyszliśmy z tamtąd o 19:00, 20 km do domu, Tymek przysnął w aucie, potem spóźniona kąpiel, On głodny, marudzenie, dostał cyca i nie mógł bidulek zasnąć, męczył się do prawie w pół do dziewiątej :-(. Rzucał się w tym swoim łóżeczku... a ja jeszcze zupę gotowałam na dzisiaj, w ogóle to teraz codziennie wieczorem trzeb aogarnąć bo rano niania przychodzi, więc siary być nie możę przecież

. Chociaż mam wrażenie, że przez tego mojego psa nawet tuż po sprzątnięciu czysto jest przez dwie sekundy

.
eywa, współczuję cholercia, no i bidulka z Natalci, oby dzisiaj było już lepiej.
baby, udanego lotu i szybkiego zaaklimatyzowania na obczyźnie, ciekawe jak Adi w samolocie?!
Aneczkaa, Tymek też się budzi przed moim wyjściem, więc zmienię mu jeszcze pieluchę, nakarmię i również wyściskam
nati, nie denerwuj sie już na M. oni po prostu tacy są!!! Szkoda Twoich nerwów i beznadziejnie jest jak w domu zepsuta atmosfera... choć wiem również, żę to maksymalnie wkurza i wiem, żę łatwo się mówi gorzej zrobić. Buziak.
mitaginka, to nerwy w brzuchu ewidentnie

, też to mam, czasm sobie myślę, że chyba z kibla nie zejdę, ale nic... a ból przechodzi i później wraca, hihi, da się do niego przyzwyczaić :-)
Więcej chyba nie pamiętam.
Wszystkim życzę miłego dnia.