reklama

Kwiecień 2011

reklama
Nawiązując ostatni raz do tematu, czuje ,że popadamy w straszną beznadziejność, ja nie mam pracy( na razie nie szukam, do fakt,ale wielkich nadziei nie mam na coś fajnego, w zawodzie bez szans ,nie mam znajomości)a u męża różnie, generalnie ma dosyć swojej pracy, przy jego umiejętnościach i zaangażowaniu naprawdę zarobki śmieszne, dlatego na poważnie zaczęliśmy się zastanawiać nad tym czy chcemy coś z tym zrobić i co ewentualnie możemy zrobić, wyjazd do większego miasta i zaczynanie od 0 nam obojgu nie pasuje, więc zostaje inny kraj, tu też dylematy, mamy teściów w Szwecji, przyjaciół w Irlandii... dajemy sobie czas do końca roku na przemyślenie sprawy
 
Eywa -3mam kciuki jakos wszystko sie ulozy,tesciowie w szwecji to niezly poczatek jakby cos.

hatorska- zbliza sie moja godzina 0 ,mam cicha nadzieje ze malzon zasnal razem z Mala ,zdarza mu sie czesto.leci dzis cos fajnego w tv???
 
ja na tvn oglądam sposób na życie, ale zaraz idę spać, mąż coś o sexie marudzi ale mi jak zwykle się nie chce. wczoraj był to nie musi byc codziennie a od jutra zaczyna m nocki to nie bedzie mnie prosił :-D
 
Nati -sposob na zycie ( sic !) przegapilam

Hatorska godzina 0 nadeszla znaczy ze malz odplynal, ide na tv i chyba browara z sokiem z godzdzikami ,cytryna i oczywiscie na goraco,mniam,mniam:)
dobrej nocy
 
reklama
czytam Was dzisiaj, czytam i wbić się w dyskusję nie mogę ;-)
ja nie oglądam, ale wiem, że to nie SPOSÓB na życie, ale PRZEPIS na życie :-D:-D:-D
zaraz zmykam spać
dzisiejsza noc mało co przespana, nie przez Tysiulę, tylko przez stres, liczę na to, że ta będzie lepsza i generalnie, że jutro będzie lepiej niż w poniedziałek

co do emigracji
ja w Anglii byłam dwa miesiące, sprzątałam w hotelu, M. pracował w hotelowej restauracji, ja szłam do pracy na 9, kończyłam 13-14. On szedł na 16 i siedział do 22-23, ciągle się mijaliśmy... byliśmy sami, żadnych znajomych, jak go nie było, czytałam ksiązki, spałam i generalnie było średnio...
nie chciałabym mieszkać tam na stałe, bo to tu mam rodzinę, przyjaciół (a ja z tych co potrzebują częstego kontaktu)
tam faktycznie czułam się obca... nie byłam u siebie
no i ta pogoda... niby lato, a było zimno i pochmurno ;-)
ale coś w tym jest, że zagranica kusi... siostra M. siedzi w Anglii od 3 lat, laska po studiach, tu pracowała za tysiąc zł, tam jeździ na tracku (coś w stylu wózka widłowego), ale stać ją na opłacenie mieszkania, utrzymanie się, ciuchy i jeszcze 2 razy do roku jeździ na wakacje np. na Teneryfę. I faktycznie pojawia się pytanie: po co te studia? po co ambicje, jak można po prostu fajnie żyć...?
cięzki temat... nie ma co

i jeszcze oczywiście buziaki dla Natalci i Karolka!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry