owca to super, że M. dał Ci odetchnąć! :-) cieszę się bardzo!
baby no leci czas, leci... zanim się obejrzysz, będziesz pod koniec ciąży, a potem porodówka ;-)
jola wyobraziłam sobie zbuntowaną Liwcię
moja nie dość, że zbuntowana, to jeszcze taka panikara- wymuszaczka, że szok. Od tygodnia ma sttraszny katar i lekarka kazała nam psikać jej do noska kilkakrotnie solą morską i jakimś jeszcze preparatem rozrzedzającym katar... nie ma na to natomiast szans... Tysiula wpada w taki szał, zapowietrza się, zaczyna dławić jakby tym krzykiem, prawie wymiotuje... wyrywa się, bije nas. Żeby zakropić jej nos potrzebne byłyby 4 osoby: jedna trzymająca ręce, druga- nogi, trzecia głowę, a czwarta zakrapiająca... maskara...
a tak to bez zmian, teściowa nadal mnie irytuje i nadal jestem zazdrosna o nią i Tysię
w pracy średnio
marzę o wakacjach... nie wiem, czy Wam wspominałam, że lecimy w sierpniu do Bułgarii ;-)