nati kuruj się. U nas zimno jak czort, ale nic z nieba nie leci. Wręcz [przeciwnie nawet słonko wyszło i chyba mrozi zamiast grzać.
Dostałam skierowanie do poradni chirurgii dziecięcej z Hanią i od razu poleciałam się tam zarejestrować na wizytę. Dostałyśmy termin... 17 stycznia. Włosy mi dęba stanęły. Zapytałam kobiety w rejestracji co mam zrobić, jak Hani wyskoczy ta przepuklina w miedzy czasie ( w końcu to ponad półtora miecha). Powiedziała, że na izbę przyjęć mamy przyjechać. Jak jej powiedziałam, że wczoraj lekarz na izbie mnie opieprzył za przyjechanie to się tylko głupio uśmiechnęła. To wstrętne i nie cierpię takich akcji, ale właśnie uruchomiłam znajomego patologa z jednego ze szpitali. Ma mnóstwo znajomych, załatwi mi wizytę wcześniej. Rodzinna lekarka powiedziała, że na 99% operacja nas czeka, bo u takich durzych dzieci przepukliny się nie zarastają same (mojemu bratu się zarosła, ale on był niemowlakiem). Mama stwierdziła, że niestety taki jest urok bycia rodzicem - co godzine nowe zmartwienie i tak do śmierci. Boskie.
Gratuluje wszystkich udanych wizyt. Czekam na dzisiejszy wieczór, na 18 jedziemy na usg.