Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
dobrze ze mamy zmywarke inaczej bym musiala zakasac rekawy
oczywsicie jedynie M co mu dawał to 2 kanapki z drzemem a mlody zyl na rogalach czekolada bo patrze na na mikrofali stoja nie ruszone obiadki
ale co sie dziwic "przeciez on nie chcial jesc obiadków"gadka mojego M
no nie dziwne...ach Ci faceci...

Witam piątkowo :-) życzę wszystkim miłego dnia i weekendu:-)
Ja tylko z doskoku ostatnio, troszkę nie ogarniam przygotowań
Ostatnio pobolewa mnie brzuszek więc dzisiaj pierwsza dawka magnezu idzie po nóż, mimo że ginka mi powiedziała żebym nic nie brała, bo wszystko jest ok...
dziewczyny czy ten chela-mag-b6 będzie ok??? to dawka 555g?
A ja mam najazd rodzinny na weekned, więc dzisiaj sprzątanko, już zaczynam teraz bo nie chcę się przepracować
Także miłego dnia wszystkim brzuchatkom życzę i dużo zdrówka!!!
Heja
Mam pytanie do mam na L-4, czy Wy dostajecie zwolnienie na okres 4 tyg, tj. od wizyty do wizyty?Bo coś mi się kojarzy, że ktoś pisał, że dostaje L-4 na 2-3 tyg i co wtedy? trzeba częściej łazić do gina i płacić za dodatkowe wizyty?
Felidae zdrówka Wam zyczę
Oliwka trzymam kciuki, żeby już nie bolało
Hej dziewczyny, lekarz powiedział, że to ten gruczoł Bartholiniego, tak jak przypuszczałam w sumie. To się wycina, ale w ciąży nikt nie będzie mnie ciął więc mam czekać. Może się to zaognić powiedział i wtedy mam się zgłosić do szpitala. Boje się, że to urośnie, albo coś i nie wiem co wtedy, no ale zobaczymy. Na razie muszę się do tego przyzwyczaić.
mam prywatne ubezpieczenie zdrowotne, ale lekarza prowadzącego wybrałam z NFZ, bo zależało mi, żeby chodzic do przychodni przyszpitalnej, bo pozniej nie będą mi robić problemów z przyjęciem na porodówkę.
Żeby załatwić zwolnienie, to już chodzę po lekarzach prywatnie, bo z NFZ to bym tygodniami czekała na wizytę, a tak mam najpóźniej dnia następnego.
Niestety ja chyba takiego pecha mam do lekarzy, że mi jakoś zwolnień nie chcą dawać![]()
Witam wieczorowa porą w domowym łóżeczku (ehhhh ja dobrzePP)
Chcialam wam podziekowac za duze zainteresowanie całą ta moja katastrofa:*** i jeszcze raz dziekuje za trzymanie kciuków które bardzo pomogły
PP
Tak jak juz pislalam wczesniej z maluszkiem wszystko ok,łożysko nie "drgnęło"szyjka długa twarda i zamknietaniby bylam 3 dni w tym szpitalu ale tak jak tam to chyba dawno sie tak nie wyspalam,co 2h sprawdzanie tętna dzidziusia o 6 rano KTG z cisnieniem i temp itd itd...Bylysmy 4 na sali dziewczyny mi sie trafiły niestety tragiczne zero jakichkolwiek rozmów:/ tylko czytaly ksiazki i patrzyly sie w sufit i miedzy soba rozmawialy no w sumie sie nie dziwie byly mniej wiecej w 31-33 t.c i juz byly w szpitalu 3 tygodnie...a prawdopodobnie beda do konca
wiec sie zżyły ze soba...heh....
A ja tak ani netu jedynie przez tel M tragedia...wrrrrr (tym bardziej nie mam dotykowego fonu) a internet w laptopie mam przewodowy (radiowy:/ wiec nie moglam go przeniesc do szpitala:/
Tak sie stesknilam ..ale dobrze ze pojechalam chociaz wiem ze wszystkojest ok....
Jedyna rzecz mnie zirytowala to to ze Marcel jest polozony podłużnie miednicowoi obawiam sie ze bedzie mnie czekac CC..Alan juz był obrócony główka do dolu:/...
Dziewczyny tez mysle o tej poduszczce tylko o malej do karmienia..Ale w szpitala byla dziewczyna która miala poducha duza i byla z niej zadowlona i sie zastanawiam...zaraz poszperam w necie ale wpierw musze was nadgonic 3 dni........
P>S. ahhhhh dziewczyny i co najwazniejsze moge wreszcie puscic normlanego głośnego bąkaaz wstyd chodzilam tam do kibelka zeby puscic pierdka cos mnie wzdymało
))jakbym zostala tam jeszcze tydzien to bym sie zagazowala
![]()
Cześć dziewczyny. Przepraszam, że tak od razu o sobie, ale muszę to z siebie wyrzucić, bo oszaleję. Od tygodnia nieustannie, dzień w dzień kłócę się z mężem (oczywiscie o kasę), zawsze mnie przeprasza, a potem kolejnego dnia to samo. Wczoraj obiecaliśmy sobie, że już do tego tematu nie wracamy, próbuje mu wytłumaczyć, że ten codzienny stres jest zabójczy dla maluszka:-(A dzisiaj znów wieczorem słyszę, że zaczyna ten sam temat i już go uprzedzam że ma przestać, bo nie chcę się kłócić i co? I oczywiście nic to nie daje. Kolejna awantura, przepychanki:--
-(Nie mam już siły i tak bardzo mi przykro!!!

Juz usłyszałam, że to przez to ze my chcieliśmy biurka sie pozbyć. Na szczęście mówiła to w żartach, M jako dobry zięć namęczył sie szufladki jakoś naprawił, ale ile one wytrzymają ? więc dzis jeszcze czeka nas papierologia...