Z tymi tetrami to przy Tosi schodziło mi ich mnóstwo, właściwie używaliśmy ich do wszystkiego; do wycierania, jako podkładka/prześcieradełko, w lecie do przykrywania, do wycierania paszczy (Tosia mocno ulewała). Na początek miałam 10, potem jeszcze dokupowałam. W sumie to chyba koło 20 miałam. Za to koleżanka, która miała synka w podobnym wieku miała 10 i twierdziła, że do niczego jej nie potrzebne, zostawiła sobie kilka i resztę rozdała.
Na razie mamy kilkanaście i mam nadzieję, że wystarczy.
W ogóle bardzo się rozpisałyście i już nie pamiętam o czym.
Ze świętami u nas na początku był kłopot; teściowie, rodzice i wszystkie babcie mieszkają tak samo w Krakowie i wszyscy chcą żeby do nich przyjść, więc zaliczaliśmy po dwie wigilie, śniadania czy obiady świąteczne. No bo niby przecież niedaleko to możemy do jednych wcześniej do drugich później. Tylko wiecie jak to z babciami/mamami każda wciska jedzenia do oporu.. i źle się to kończyło.
Teraz wigilia co drugi rok u rodziców i teściów, a wielkanoc dzielimy - z jednymi śniadanie z drugimi obiad. I trzymam się tego sztywno, nawet kosztem obrażania się teściów i babci mojego męża. Powoli się już nawet przyzwyczajają (po 6 latach

) że na mnie szantażem nic nie wymogą.