A nie pochwaliłam się mamusie, że udało się dotrzeć na ten dzień otwarty "mojego" szpitala... ale samej porodówki akurat nie zobaczyłam, bo była jedna rodząca i niestety nie wpuszczali wcale, mimo, że sale pojedyncze. Ja już tam rodziałam w 2010 i już wtedy było super w porównaniu z wrocławiem, ale mieli już kolejny remont i byłam ciekawa... no trudno.
Tak czy siak pogadałam z dwiema fajnymi babeczkami, bardzo dobre wrażenie, jedna wzięła mnie na posłuchanie serduszka.
Podpytałam o GBSa, ale nic nowego się nie dowiedziałam. Antybiotyk na 4 godz. przed porodem... strasznego mam pietra, że nie zadziała na czas... bo urodzę wcześniej...
Co do obłożenia na porodówce i sali poporodowej - nie jest źle. Poprzednio rodziłam latem po wielkiej fali upałów i babki zaczęły się wysypywać na potęgę. Ja leżałam z małą 10 dni i M stawał na rzęsach żeby mnie nie wypisali,a chcieli zostawić samo dziecko - bo taki był tłok.
Zastanawiałam sie czy nie opłacić sobie położnej, tej która mi pierwszy poród odbierała, ale ogólne wrażenie jest na tyle dobre, że stwierdziłam z M, że nie ma sensu... bo wszyscy są mili i serdeczni
