wywoływanie porodu przeżyłam 2 razy
1. syn przenoszony- po 42 tyg, dali mi tabletke ale na nic; podłączyli oxytocynę 2 dni później o 9.00 a o 17.30 się urodził;
było to pierwsze moje dziecko, duże jak na moje narządy wewn. (ok 4 kg) , a i tak trwało długo, bo 8,5 h, bo kazali mi idioci leżec i sobie monitorowali poród;
2. córka - wywoływanie porodu na moje żądanie (38 t +2 dni), waga prawie kg mniej, poszło szybciutko- na oxytocynie 4 godziny od włączenia urodziłam, ale nie pozwoliłam się sterroryzować, że mam leżeć;
Jak widać oxytocyna przyśpiesza, ale jeszcze ważniejsze, to nie leżeć, tylko chodzić, siedzieć- leżenie przedłuża rozwieranie, a fizjologiczna pozycja jest raczej pionowa...