Ten ordynator to pewnie facet. W szpitalu w którym będę rodzic tez taki typek rządzi. Znany jest z obrażania kobiet z nadwagą, potrafi wprost zapytać "po co pani tyle żarła w ciąży".
Inna strona tego medalu jest taka, ze porodów przez cesarskie cięcie jest coraz wiecej, juz blisko połowa to cesarki. Znajoma polozna mówi ze prognozy w ich szpitalu sa takie, ze za kilka lat porody siłami natury będą tylko te, którym nie zdążono zrobic cesarki. Kobiety teraz sa coraz słabsze a dzieci coraz większe, trochę to przerażajace bo jednak odchodzimy mocno od natury i następne pokolenie to juz wcale nie bedzie rodzic naturalnie.
Stad nacisk niektórych lekarzy zeby cc robić tylko w ostateczności. Niektórzy potrafią wlasnie rozkręcać rozwarcie do końca by potem stwierdzić ze dziecko za duże i trzeba cc robić.
U mnie pierwszy syn prawdopodobnie nie dozyłby ranka gdyby go nie wyciągnęli podczas ciecia. Ale drugie cięcie to juz jednak trochę na wyrost bedzie. Ale wole to, niż potem miec chore dziecko. Bo leżąc na patologii to sie człowiek napatrzy i naslucha, dzieci z 1-4 punktami apgar. I to dzień w dzień.