Hejka.
Oddali nam rano auto wiec na zakupy pojechalam. Niby tylko pol kosza ale co sie nameczylam. Jak wracalam to juz brzuchol bolal. Moja dzielna corka pomogla mi wniesc te torby z garazu pod winde. Pozniej wszystko do windy i u gory juz ona po kolei zanosila bo ja ledwo stalam. Te ciezkie ze sloikami czy sokami czekaja w aucie az maz wroci. Zanioslam tylko jedna najciezsza z rzeczami do lodowki i postawilam na stol a u gory jajka i oczywiscie spadla ... wszystkie pekly

wzielam od razu do kubeczka oddzielilam zoltka od bialek bo do sernika bede potrzebowac. Myslicie ze w tych kubkach do jutra im nic nie bedzie? Bo jutro planuje sernik robic. Dzis nie sam rady.
Teraz leze i odpoczywam. Maly kopie mnie okropnie. Chyba za kare ze go tak mecze

brzuch mnie troche boli i twardawy wiec chyba nospe wezme bo po 13 wychodze bo na 14 mamy dentyste a na 15.30 neurochirurga a musze sie przebic na drugi koniec miasta. Pozniej jeszcze lekarz rodzinny kupno choinki ale to z mezem juz. W domu pewnie bede wieczorem wiec pieczenie i salatki na jutro zostawiam niestety. I sprzatanie tez. Ale to maz zrobi wiec szybko mu pojdzie. W ogole to maz nie chcial mi dac auta

powiedzial ze jestem zestresowana rozkojarzona i koniec z prowadzeniem do konca ciazy

ale ze nie mogl wziac wolnego to nie bylo wyjscia i dal to auto. Ale powiedzial ze wyjatkowo i ostatni raz. Od jutra mam siedziec na dupie i odpoczywac. Troche sie poklocilam z nim ze robi ze mnie sierote ale moja mama powiedziala ze ma racje. Ze narazam siebie syna i jeszcze corke niepotrzebnie. Ze swiat sie nie zawali jak nie zrobie tego czy tamtego. Mam odpoxzywac.
Jezu zwariuje jak rzeczywiscie bede uziemiona w domu.
Martita - zazdroszcze ci takiej jak mowisz nudnej ciazy. Chcesz to sie z toba zamienie albo oddam choc czesc atrakcji
