Dziewczyny wczoraj wieczorem odszedł mi chyba kawałek czopa śluzowego. Popołudniu miałam kilka takie skurczy jak na okres, a wieczorem przykleił mi się do uda kawałek takiej zielonkawej galarety. W pierwszej ciąży 2 tygodnie przez porodem zaczął mi odchodzić taki właśnie czop kawałkami od czasu do czasu. Poza tym nic się w nocy nie działo, żadnych skurczy ani bóli. Mały się rusza. Dzień wcześniej wieczorem był namiętny seks, nie wiem czy nie przesadziliśmy trochę. Ogólnie czuję, że wszystko jest dobrze więc nie panikuję, napisałam tylko do mojej ginki co i jak chociaż ona mi za dużo nie pomoże bo właśnie jest na urlopie na nartach no ale może chociaż zasugeruje czy coś powinnam zrobić w tej sytuacji. We wtorek na wizycie szyjka była długa, może zaczęła się trochę skracać i to dlatego. Jak na razie czekam co ginka napisze.