aal
Fanka BB :)
Ja bardzo optymistycznie podchodze do sprawy - jakoś wydaje mi sie że martwienie sie specjalnie nie zmieni tego, co ma nastąpić, a jeżeli by miało zmienić to na źle
No i też przez to raczej nie boje sie podróżowania czy robienia czegokolwiek. Jasne, w granicach rozsądku, nie podejmuje większych niż zwykle aktywności, nawet nie żyje na takich samyxh obrotach a na mniejszych ale daleka jestem od tego bym bała sie wszystkiego. Na tym etapie grozi mi głównie poronienie samoistne, które jest wynikiem np wad genetycznych - więc moje uważanie na wszystko ma drugorzędne znaczenie. Musze wierzyć w mój pęcherzyk że da sobie rade
że jest na tyle silny by sie rozwinąć dalej
no i wierze w tow sposob optymistyczny, bez martwienia sie 
Mdłości brak, zachcianek brak, apetyt identyczny jak wcześniej
No i też przez to raczej nie boje sie podróżowania czy robienia czegokolwiek. Jasne, w granicach rozsądku, nie podejmuje większych niż zwykle aktywności, nawet nie żyje na takich samyxh obrotach a na mniejszych ale daleka jestem od tego bym bała sie wszystkiego. Na tym etapie grozi mi głównie poronienie samoistne, które jest wynikiem np wad genetycznych - więc moje uważanie na wszystko ma drugorzędne znaczenie. Musze wierzyć w mój pęcherzyk że da sobie rade
Mdłości brak, zachcianek brak, apetyt identyczny jak wcześniej