Witam dziewczyny. Lekarz w Poznaniu również stwierdził małowodzie. Wykluczył jednak wady jakichkolwiek narządów płodu, przez które mogłoby być mało wód. Zauważył jednak na usg, że pęcherz płodowy został przerwany, ale samoistnie się zespoił. Zrobił mi więc test, czy wody płodowe nie wypływają, ale na szczęście to wyszło dobrze. Pobrał również wymaz z pochwy, czy nie ma jakiś bakterii. Dostałam również kilka badań krwi do wykonania. Z nerwów nawet nie spytaliśmy, czy chłopiec, czy dziewczynka, ale to nie jest najważniejsze. Mam pić dużo wody oraz dostałam lek Medargin w saszetkach,który ma sprawić, że wód ma narosnąć. W poniedziałek bobas miał 300 gram, a dziś 390, także to jest w porządku. Wszystkie wymiary również jak najbardziej w porządku. Poszukałam papiery z poniedziałkowej wizyty i tam AFI wynosił 3,5cm a dziś 5cm, także mam nadzieje, że będzie dobrze. Kontaktowałam się ze swoim lekarzem i zamiast jechać na wizytę 24, jadę 10, aby sprawdzić, w którym kierunku to idzie. Tyle się dziś nabeczałam, że nic mi się nie chce. Nawet zapomniałam o Was... aaa i mam leżeć, ale nie plackiem. Mam prowadzić kanapowy tryb życia, no i żadnego współżycia, co podkreślił kilka razy. Bardzo się boję, ale mam nadzieję, że będzie dobrze. Tyle nerwów w tej ciąży, że już chyba nie zdecyduję się na koleje dziecko.