Kochane kobietki, kilka dni mnie nie było na forum z powodu okropnego samopoczucia, nie mam siły nawet czytać, ciężko mi teraz nadrobić zaległości. Chciałam Wam tylko powiedzieć, że jestem w szpitalu. Dziś w południa jak poszłam siku, nagle do toalety strumieniem poleciała krew jak w czasie miesiączki. Najpierw jeden, potem drugi. Zadzwoniłam szybko do mojego lekarza, kazał jechać do najbliższego szpitala. Płód na razie żyje, ma 2 cm, serce bije 160 uderzeń na min. Mam krwiaka 6 mm między macicą a kosmówką. Prawdopodobnie z jego powodu krwawię. Kolejne 2 wizyty w toalecie bez krwi, niestety trzecia znów była krew, ale nie w takich sporych ilościach jak w domu. Boli mnie brzuch jak na miesiączkę. Cały czas leżę. Wstaję tylko do toalety. Mój 4 letni syn bardzo się zestresował. Słyszał jak wolałam męża, że leci mi krew. Najpierw chciało mi się płakać, a potem przyszedł i mówi do mnie "mamusiu nie przejmuj się, jak nie będzie teraz dzidzi to na pewno będzie później."
Trzymajcie za nas kciuki, żeby wszystko się ustabilizowało. Mi pozostaje leżeć i się modlić