Po dość aktywnym dniu - jestem znowu. I co? I nic
Mi też się już wydaje, że pozostaje nam tylko czekać...zrobiłam zakupy, ponosiłam siatki, krzątałam się w pośpiechu po kuchni bo wymyśliłam sobie dość ambitny obiad dziś, a zabrałam się do niego późno, potem zmyłam podłogę, a jedyny efekt taki, że yyy ciągle chce mi się siusiu? Może to dziwne ale dotąd tak nie miałam, w nocy wstaję raz góra dwa, a teraz to chodzę co chwilkę..Czy to można zaklasyfikować jako objaw nadchodzącego porodu czy po prostu przeziębiłam sobie pęcherz, jak myślicie? 
Przed chwilą jeszcze weszłam dwa razy po schodach w tą i z powrotem, ale mieszkam w małym cichym bloku i jak któs chodzi po klatce to zaraz słychać, więc ciągle tylko się zastanawiałam czy jakaś sąsiadka nie wyjdzie i nie pomyśli, że ześwirowałam - z ogromnym brzuchem łazi sobie w kółko po schodach. Myślę, że dla niewtajemniczonych może to wyglądać nieco dziwnie

Więc odpuściłam, idę się walnąć na kanapę, obżerać cukierkami i...czekać, czekać, czekać
Mi też się już wydaje, że pozostaje nam tylko czekać...zrobiłam zakupy, ponosiłam siatki, krzątałam się w pośpiechu po kuchni bo wymyśliłam sobie dość ambitny obiad dziś, a zabrałam się do niego późno, potem zmyłam podłogę, a jedyny efekt taki, że yyy ciągle chce mi się siusiu? Może to dziwne ale dotąd tak nie miałam, w nocy wstaję raz góra dwa, a teraz to chodzę co chwilkę..Czy to można zaklasyfikować jako objaw nadchodzącego porodu czy po prostu przeziębiłam sobie pęcherz, jak myślicie? 
Przed chwilą jeszcze weszłam dwa razy po schodach w tą i z powrotem, ale mieszkam w małym cichym bloku i jak któs chodzi po klatce to zaraz słychać, więc ciągle tylko się zastanawiałam czy jakaś sąsiadka nie wyjdzie i nie pomyśli, że ześwirowałam - z ogromnym brzuchem łazi sobie w kółko po schodach. Myślę, że dla niewtajemniczonych może to wyglądać nieco dziwnie


Więc odpuściłam, idę się walnąć na kanapę, obżerać cukierkami i...czekać, czekać, czekać

, no w koncu na to czekamy;-)

