Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.

Ja też przeżyję.
No nie myślałam, że padnę. Nowa pani ma podejście a to połowa sukcesu.
Mała czasem bywa prińcia, znaczy princess ;-)
Całkiem nieźle jej to wychodzi, a ja mam spokój, więc zjadłam, posprzątałam i się byczę. Za godzinkę M. już wróci to go z psem przegonię i dzieci wręczę. Muszę jeszcze kilka rzeczy przed przyjazdem dziewczyn zrobić.
Po chwili: ja chce loda! ja> a magiczne slowo? K: Plosze! Ja loda plosze. Poszlam do kuchni, a w tym czasie mala krzyczy: hajd, hajd. Wracam do pokoju, a ona schowana pod scierka wola hajd, ja hajd. Mowie zatem: gdzie jest Konstancja? Mam dla niej loda... Zrzucila scierke i wola> siulprajs! happy birthday!
;-)

Lenka usiadła przy mnie, a ja czytam posta Zielonej.
Młoda patrzy i nagle:
- Mamo tu Konstancja jest. Ona je loda. Ja też chcę loda.
Ja: Idź do lodówki i sobie weź.
Lena (pokazując na emotkę pokazującą język, tą przy fotce Kostki): Mamo, a co to? To jest jej mama? Nie jest ta mama ładna. I robi buuu. Nie lubię jej. Brzydki język ma. Czerwony.
![]()
Tzn wiadomo, że to nie krwiak, bo po zastrzyku się nie rozszedł. Może płyn, ale nie wiadomo skąd. Kurde mam już dość. W poniedziałek kolejna wizyta i jak dobrze pójdzie w przyszłym tygodniu vet z Warszawy.
)