Natasza – widać podejście gina na NFZ – liczy się kasa i prywatne wizyty.
Pat – o tak zdrowo…ale na pewno zdrowsze niż z KFC. I jaka mała porcja na 2 osoby
Olusia – współczuję leżenia, ale weź kompa i będziesz na bieżąco z nami
Vesunna – mój szkrab też rusza się jak zmieniam bok leżenia, tylko ja odczytuję to inaczej . Wydaje mi się że maluch rusza się bo też musi ułożyć się wygodnie na zmienionym boku. Smacznego jedzonka u babci!
Marela – dobrze gadasz. Wiele diagnoz jest że down, matki napłaczą się (te które dadzą szansę dzidziusiowi przeżyć) a dzidziuś rodzi się zdrowy,
Beyrunia – nie zamartwiaj się na zapas, bo maluszek też to odczuwa. Wszystko Ci się wyprostuje.
Anemonne – ja pasa podtrzymującego nigdy nie miałam. A może to trzymanie się za brzuszek to taki odruch, bo ja czasem przed lustrem lubię też tak sobie objąć brzuszek…Brzuchy pewnie jeszcze sporo nam podrosną, zrobimy się wielkie – taki urok 3 trymestru, że co chwilę będziemy większe a i nasze maluszki teraz będą dużo przybierały. Moim zdaniem ten pas to taki zbędny gadżet. Ale może podpowie Ci ktoś kto używał.
Szaj – masz rację z tym przetestowaniem proszku do prania. Ja tez pół roku rozczulałam się nad tym, prałam w loveli, a po pół roku skończyła mi się lovela i już prałam ubrania dziecka w zwykłej - bryzie. Nic małej nie wyskoczyło i jest ok. Może to trochę nadmuchany temat przez firmy, które chcą wyciągnąć kasę od matek (jak ze słoiczkami i innym jedzeniem dla dzieci). Dasz radę z obsługą maluszka. Ja z kolei znam to, bo mam już dziecko, w poprzedniej ciąży też byłam na szkole rodzenia przy szpitalu i teraz też się wybieram – ale z uwagi na to by dowiedzieć się, co się zmieniło, poprzypominać sobie. Dzięki szkole rodzenia przy szpitalu w którym będziesz dowiesz się, jakie tam panują zwyczaje, co spakować do torby dla siebie i dziecka do szpitala, pokażą sale porodowe, korytarze, łóżka, poznasz personel itp. A w każdym szpitalu wygląda to inaczej. Ja czułam się bezpieczniej jadąc na poród, wiedząc co mnie czeka, jak wygląda to wszystko po szkole rodzenia.
Neta – ha ha ja mam łóżeczko dla dziecka po …mężu. Fajna sprawa, sentymentalna. Teść je odrestaurował i jest. A mąż dumny:-)
Niedawno natknęłam się na ten artykuł
Słoiczek- fastfood dla dziecka, pułapka na miliony rodziców | Zielony Zagonek Polecam przeczytać. Aż się przeraziłam jakie świństwa ładują do słoiczków dla dzieci po 4,5 m-cu życia. Lepiej kupić bio warzywa i samemu je ugotować, zblendować – a zapas świeżych warzyw zamrozić.
Dziś byłam na badaniach i słodkiej glukozie. Glukoza przeszła mi bez problemu, wysiedziałam się przez to badanie, wysłuchałam ludzkich historii. A po tym szybciutko do biedronki po bułki:-) Myślę co kupić dziadkom z okazji ich święta. Chodziłam dziś po sklepach, ale nic mi nie podpasowało. Pójdę na żywioł i jadąc do nich wstąpię do sklepu - wtedy będę musiała coś kupić :-)
Tak wogóle, to ciężko za wami nadążyć....dla mnie niewykonalne. Trzymajcie się brzuchatki