Dziewczyny na szczęście mnie ten cały baby blues nie dopadł. Może dlatego, że długo czekałam na synka, a później byłam tylko mega zmęczona, ale nigdy zdolowana czy przygnębiona. Od początku chciałam karmić piersią i mimo krwawiacych brodawek nie poddałam się. Później miałam zapalenie piersi, bo za dużo pokarmu było, mały nie był w stanie tyle zjeść, a laktator nie nadążał odbierać
Teraz czasem mam gorsze dni jak smyk ma 4 lata i jak zacznie pyskowac i ma napady durnego zachowania to jest ciężko chwilami. Czasem zdarza mi się raczeć z bezsilności i bezradności, ale to też tylko chwilowe na szczęście...
My dopiero od rodziców wróciliśmy. Pierwszy raz od czasu ciąży jestem w domu pozniej niz o godzinie 20.00

młody poszedł spać bez kąpieli, ja też tylko z grubsza się umyłam i zaległam w wyrku. Młody w brzuchu szaleje, pewnie chciałby coś zjeść... ale nie ma mowy, dziś już nic nie jemy

Dobranoc dziewczynki. Spokojnej nocy wszystkim życzę
