Ja pod względem pomocy nie mogę narzekać na mame. Fakt teściów mam daleko, może i chcieli by pomóc, ale możliwości nie mają. Już nie mówiąc, ze 1 córy nie widzieli na żywo mimo iż ma prawie 5 lat :-( Ale obiecałam sobie, (bo mojego P to jakoś nie bardzo interesuje), że teraz jak Amelka się urodzi to w wakacje pojedziemy do dziadków się pokazać. Różnie może być, teście nie są młodzi, a dzieci niech choć raz zobaczą dziadków. Roksi bardzo chetnie rozmawia z nimi przez telefon, chociaż taki kontakt mają.
Moja mama bardzo chcę mi pomagać, ale ja nie mam sumienia prosić o pomoc, ona też ma roboty dość, choć z Roksi pomogła nam bardzo bo praktycznie 3,5 roku zajmowała się nią jak byłam w pracy. Teraz pewno jak trzeba będzie też pomoże. :-) Wkurza mnie tylko, że mój P. tak mało się angażuje, corcia dla niego niby całym światem, prezenty, zachcianki owszem spełni, ale ubrać, wykąpać, nakarmić, czy pobawić się to za dużo, bo on zmęczony, on pracuje po 12godz(na własne życzenie) itp. Bardzo chciał 2 dziewczynkę, a myślę, że tak mu wygodniej, bo wychowaniem syna musiałby sie trochę zająć, a córki- przecież, on nie wie nic o lalkach, księżniczkach itp.:-( :'(