My to hardkory w takim razie bo na imprezy całonocne chodziliśmy z mloda, mamy znajomych z małymi dziećmi, którym tez brakowało troche szaleństwa i na weekend zawsze zostawiliśmy u nich na noc, mloda spała u nich w łożku, czasem sie jakies dziecie obudziło ale na krótko i bez problemu. Tak sobie odbijaliśmy to całe "ciężkie rodzicielstwo". Ja z mloda duzo wychodziłam po CH (najwieksza poporodowa rozrywka) po knajpach, jeździliśmy na koncerty, do Polski itd. Wszystko sie da, kwestia chęci i organizacji. Zreszta ja nie jestem z tych co na dupie usiedzą, ciagle jakies zadania dobie wymyślam. Nie wiem jak bedzie z dwójka, zobaczymy ;-)