reklama

Kwietniowki 2015

reklama
Ja to się normalnie bałam szlafrok prać bo tak czułam, że jak go wrzucę do pralki to mi potrzebny będzie :D no ale nic pierze się bo czasu coraz mniej. Wyprałam też wózek.I już tak właściwie wszystko mam gotowe. Zadowolona jestem, że łóżeczko szybciej rozłożyłam bo młody miał kilka dni w których się do niego kładł ale tłumaczyliśmy, że to dla małej dzidzi (on dostał nową pościel ze swoim ulubionym bohaterem z bajki) i jakoś się uspokoiło. Wózek też stoi żeby mógł się z nim oswoić.

Ja coś czuję, że młoda to wylezie dopiero po świętach a mnie codziennie będą męczyć skurcze, kłucia i inne denerwujące atrakcje. Dam dzisiaj jeszcze jedną szansę smokowi :P
 
Muminek i tak trzymaj :)
Ja za to sobie powtarzam że skoro kobiety od wieków rodzą i żyją i decydują się na kolejne dzieci tzn że da się przeżyć ;) a ból jest pojęciem względnym bo pakżdy ma inny próg bólu :)
 
Sataga czuje tak samo jak Ty :D będzie mnie męczył męczył i tak jeszcze do 20kwietnia :p

Natasza też sobie tłumacze że jakoś kobiety radę dają o decydują się na kolejne dzieci :D dlatego jak ktoś mi mówi "bierz cc bo nie wytrzymasz" to się tym nie przejmuje bo tak jak mówisz próg bólu każdy ma inny i różne są porody. Ostatnio się smialam ze skoro wytrzymalam ból złamanego kręgosłupa to chyba poród to będzie pikus :D chociaż juz nie pamiętam jak to bolalo...:D
 
Pat jak wytrzymałaś taki ból to dasz radę poza tym można zzo i już :) albo inne wspomagacze :)
Ja przeżyłam wyrywanie zęba na żywca gdzie finałem była opychnięta paszcza to przeżyje poród gdzie finałem będzie mój mały Cud :)
Ja najbardziej obawiam się tylko komplikacji..a reszta minie :)
 
dajcie spokój. Poród wcale nie jest taki straszny. Ja już pisałam, że z młodym o 8 dostałam oxy a o 10 już było po wszystkim i jakoś wielkiego bólu nie pamiętam (no ale fakt mój próg odporności jest raczej wysoki). Bolało mnie tylko szycie i później było nieprzyjemnie jak szwy ciągnęły. Ogólnie czułam się bardzo dobrze i mam nadzieję, że tym razem będzie podobnie.
 
reklama
Mam dolka, placzliwa jestem, trzyma mnie ten szok jeszcze, chyba hormony mi buzuja, musze sie uspokoic...
unhappy.gif.pagespeed.ce.n1XZpFA-3P.gif



Doli... dzialo sie dzialo i dlatego bylam zaintubowana, ale to napisze co i jak jak sie poczuje lepiej.. bo jest duzo pisania o tym...

Myla no nie do konca jest dobrze.. jestem oslabiona, kreci mi sie w glowie, boli mnie, jestem na lekach itp..

Milia maly jest w inkubatorze, juz jest lepiej, byl pod tlenem. odsysany

Anemonne za duzo emocji jak dla mnie, do tego rozmowa wczoraj z moim ginem co sie dzialo i jakos wybilo mnie to... fizycznie powoli jakos do przodu ale psychicznie musze sie pozbierac i wziasc w garsc..


Dziewczyny ja nie dodalam jeszcze fotek... dodam jak bede miala malego przy sobie... poki co nie mam go, mam tylko Zuzie..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry