Miałam jeszcze nie pisać ale co tam. Czytam Was od pierwszych postów ale z powodu strachu przed kolejną utratą maleństwa nie pisałam ale codziennie czytałam i teraz pomyślałam, że już może czas szczególnie, że mam parę pytań.
Moja historia nie jest miła jak widać w sygnaturze i w lutym widzę sporo takich dziewczyn oby już wszystkim się udało.
Jak czytałam o dziewczynach, którym się nie udało i ostatnio Akunia to łzy mi w oczach stawały. Zapalam
[*]
[*]
[*] dla wszystkich lutowych aniołków i
wierzę mocno, że w końcu wszystkim z nas się uda.
Wczoraj byłam u gin i wg USG 12 t 3 d, zgodnie z moimi obliczeniami zresztą (suwaczek wkleiłam zgodnie z datą z karty ciąży), termin na 17 lutego.
Maluch ma 5,85 cm i ślicznie się rusza co widział nawet mój M.
Ale mam właśnie pytanie do Was czy wszystkie miałyście dokładnie mierzone wymiary, sprawdzane kostki w rączkach i nosek bo mi tego wczoraj zabrakło i usg trwało może z 5 min, a byłam 2 tyg temu u innego gin na usg (nie wytrzymałam ze stresu) i tamten mi tłumaczył co powinnam mieć zrobione i teraz mam dylemat. I chyba zapiszę się na poniedziałek do niego na porządne usg ze wszystkimi wymiarami. Co Wy na to.
Rozpisałam się ale ja Was już wszystkie znam dobrze więc spokojnie o to wszystko pytam.