Nie zmieni się dopóki prawo będzie takie jakie jest. Dopóki będą nadużycia. Poza tym nie czarujmy się, pracownik też ma nie raz za uszami wiele.
Oczywiście, że ma. W naszej firmie jedna pani odwaliła taką akcję, że do dzisiaj co jakiś czas o tym gadamy, a minęło dziesięć lat. Tylko wiesz, coś musi być pierwsze, zwłaszcza, że my, roczniki 76-93 powoli stajemy się ludźmi w średnim wieku i z szeregowych pracowników większość z nas przeszła na kierownicze stanowiska. Siłą firmy są zwykli pracownicy na niskich i niższych szczeblach, nie kadra zarządzająca. Jeśli więc teraz na rynek pracy wchodzi pokolenie Z, które rzuci papierami jak tylko odczuje brak szacunku do siebie i swojej pracy, to czas zreformować myślenie. Moja szefowa (ur. 1958, klasyczny boomer) kiedy szukała pracownika właśnie dziesięć lat temu, to jej wymagania były bardzo wygórowane moim zdaniem. Studia kierunkowe, doświadczenie, najlepiej młoda osoba, bla bla bla. Ja będąc obecnie na jej miejscu zamierzam jakoś za dwa lata poszukać osoby na swoje byłe stanowisko i będę szukała osoby powyżej 35 roku życia, doświadczenie i wykształcenie nie mają dla mnie znaczenia, liczy się wyłącznie chęć zatrzymania się na dłuższy czas w jednym miejscu, wierność firmie, dyskrecja i kulturalne podejście wobec klientów. Skąd takie wymagania? Bo wiem, że osobom w tym wieku, z bagażem rozmaitych doświadczeń życiowych, z wielką chęcią do podjęcia stałej i stabilnej pracy jest ciężko. A bo trzeba szybko myśleć, znać pięć programów, być odpornym na stres i chcieć pracować w dynamicznym zespole pod presją czasu. Ja szukam kogoś, kto będzie CHCIAŁ przychodzić do pracy, dla kogo praca będzie źródłem zarobku, nie sensem życia, kto będzie dokładnie, spokojnie i prawidłowo opracowywał dokumenty, bo księgowość nie lubi pośpiechu. I tyle. Myślę, że uda mi się znaleźć kogoś na lata, na kim z czasem będę mogła polegać z wysyłaniem deklaracji i bardziej odpowiedzialną pracą. Era zapierdzielania, bezwzględnej kontroli, podejrzliwości i wyzysku powoli się kończy, a gdy my przejdziemy na emeryturę, to będzie tylko wspomnieniem. Oby.